Spis treści
- Lanzarote – wyspa wulkanów, lawy i nieziemskich krajobrazów
- Dziedzictwo Césara Manrique – harmonia architektury z naturą
- Wulkany, lawa i gorąca ziemia – geologiczne dziwo natury
- Klimat Lanzarote – dlaczego warto jechać właśnie w listopadzie?
- Pogoda podczas naszego pobytu – realia listopada na Lanzarote
- Organizacja wyjazdu – czasem warto oddać stery innym
- Playa Blanca – spokojne miasteczko na południowym krańcu wyspy
- Montaña Roja – krótki trekking z nagrodą widokową
- Wynajem samochodu na Lanzarote – konieczność, koszty, praktyczne porady
- Ubezpieczenie – czytajcie warunki uważnie!
- Co warto zobaczyć na Lanzarote – największe atrakcje wyspy
- Plaża Famara o zachodzie słońca – tam gdzie natura pokazuje swoją moc
- Jardín de Cactus – ogród pełen kolców, uroku i kunsztu Manrique
- Salinas de Janubio – gdzie ocean staje się solą
- Las Grietas – labirynty lawy i szczeliny jak z innej planety
- Cueva de los Verdes – jaskinia której nie zobaczyliśmy (i której Wy też możecie nie zobaczyć)
- Playa del Janubio – czarna plaża i kolejny spektakularny zachód słońca
- Caldera de Los Cuervos – spacer po kraterze wulkanu
- Teguise – klimatyczne miasteczko idealne na kawę i krótki spacer
- Charco Verde (El Golfo) – ominięte, ale może Was zainteresuje
- La Geria – winnice na wulkanicznych zboczach
- Playa de Papagayo – nie dotarliśmy, ale powinniście wiedzieć dlaczego
- Latanie dronem na Lanzarote – dla entuzjastów fotografii z powietrza
- Jazda po Lanzarote – komfort, piękno i kilka rzeczy o których warto wiedzieć
- Fuerteventura – opcja na jednodniową wycieczkę z Lanzarote
- Praktyczne porady na koniec – rzeczy które warto wiedzieć o Lanzarote
- Podsumowanie – czy warto jechać na Lanzarote w listopadzie?
Gdy w Polsce zaczyna się sezon deszczów, szarości i coraz krótszych dni, my postanowiliśmy uciec w słońce na Lanzarote. Naszym celem było miejsce, które połączy ciepłą pogodę, niesamowite krajobrazy i możliwość aktywnego zwiedzania. Wybór Lanzarote był świetną decyzją.
Lanzarote – wyspa wulkanów, lawy i nieziemskich krajobrazów
Lanzarote to nie jest typowa wyspa plażowa z palmami i białym piaskiem. To żywy podręcznik geologii, miejsce gdzie wulkany kształtowały krajobraz jeszcze 300 lat temu, a ziemia pod stopami wciąż jest gorąca. To czwarta co do wielkości wyspa archipelagu Wysp Kanaryjskich, ale pod względem unikalności krajobrazu – bezkonkurencyjna.
Czarne lawowe pola ciągnące się kilometrami, czerwone stożki wulkaniczne wyrastające z ziemi, białe solniska kontrastujące z turkusowym oceanem – wszystko to tworzy surrealistyczny pejzaż, który trzeba zobaczyć na własne oczy. Lanzarote to wyspa kontrastów: surowa i jednocześnie piękna, dzika i jednocześnie doskonale zagospodarowana turystycznie.

Dziedzictwo Césara Manrique – harmonia architektury z naturą
To co wyróżnia Lanzarote spośród innych popularnych kierunków turystycznych, to architektura podporządkowana naturze. Zasługą jest w tym César Manrique – urodzony na wyspie artysta, architekt i ekolog, który w latach 60. XX wieku zaczął walkę o zachowanie unikalnego charakteru Lanzarote. Dzięki niemu na wyspie nie znajdziecie betonowych hoteli wyższych niż palmy, krzyczącej reklamy czy chaotycznej zabudowy.
Manrique przekonał lokalne władze do wprowadzenia surowych przepisów budowlanych: budynki mogą mieć maksymalnie dwa piętra, muszą być białe z zielonymi lub brązowymi elementami (kolory tradycyjnej architektury), a rozwój turystyki musi szanować środowisko naturalne. Efekt? Lanzarote jest jedną z najpiękniejszych architektonicznie wysp Europy – spójną, harmonijną, zachwycającą.

Wulkany, lawa i gorąca ziemia – geologiczne dziwo natury
Lanzarote to wyspa wulkaniczna w pełnym tego słowa znaczeniu. Powstała około 15 milionów lat temu w wyniku erupcji wulkanicznych na dnie oceanu, a jej obecny kształt to efekt kolejnych erupcji – ostatnie miały miejsce zaledwie 200 lat temu.
Najbardziej dramatyczne wydarzenia rozegrały się między 1730 a 1736 rokiem, gdy przez sześć lat nieprzerwanie wybuchały wulkany w zachodniej części wyspy. Lawa pokryła ponad 200 kilometrów kwadratowych – jedną czwartą powierzchni Lanzarote. Trzydzieści wiosek zostało doszczętnie pogrzebanych, a krajobraz zmienił się nie do poznania. Ta lawowa pustynia jest dziś Parkiem Narodowym Timanfaya – jedną z największych atrakcji turystycznych wyspy.
Co fascynujące – ziemia wciąż jest gorąca. W niektórych miejscach temperatura kilka metrów pod ziemią sięga 600 stopni Celsjusza. Woda wylana do otworu wybucha jako para, słoma wrzucona do szczeliny od razu się zapala. To żywa geologia, którą możecie zobaczyć i poczuć na własnej skórze.
Klimat Lanzarote – dlaczego warto jechać właśnie w listopadzie?
Lanzarote słynie z wyjątkowo łagodnego klimatu przez cały rok. Średnia temperatura zimą to około 20-21 stopni, latem 25-29 stopni. Deszcz pada rzadko (wyspa jest jedną z najbardziej suchych w Europie), a słońce świeci praktycznie codziennie. To efekt położenia geograficznego – Lanzarote leży około 125 kilometrów od wybrzeża Afryki, na wysokości Maroka.
Listopad to jeden z najlepszych miesięcy na odwiedzenie wyspy. Letnie upały już minęły, turystów jest mniej niż w wakacje, a pogoda wciąż jest wspaniała. W Polsce o tej porze roku panuje szarość, deszcz i coraz większy chłód – tymczasem na Lanzarote możecie chodzić w krótkich spodenkach i opalać się na plaży.

Pogoda podczas naszego pobytu – realia listopada na Lanzarote
Byliśmy na Lanzarote w drugim tygodniu listopada i każdego dnia towarzyszyło nam słońce. Zero deszczu, zero chmur – czyste, błękitne niebo od rana do wieczora. Temperatura w dzień oscylowała między 23 a 26 stopni Celsjusza, co było idealne do zwiedzania. Wieczorami i nocami robiło się chłodniej – około 17-19 stopni.
Co zabrać? W ciągu dnia wystarczał nam krótki rękaw i szorty, ale koniecznie zabierzcie bluzę lub lekką kurtkę na wieczór. Po zachodzie słońca temperatura spada, a przy wietrze robi się naprawdę chłodno. Cieplejsze ubranie przyda się też w klimatyzowanych restauracjach i samochodzie.
Kwestia wiatru – najważniejsza rzecz do zapamiętania
Jeśli mam wskazać jedną rzecz, którą musicie wiedzieć o Lanzarote, to jest to wietrzna wyspa. Bardzo wietrzna. To nie jest przyjemna bryza, którą odczuwacie na plaży w Polsce – to mocny, stały wiatr, który wieje praktycznie bez przerwy.
Podczas naszego pobytu wiatr był naszym codziennym towarzyszem. W dzień często przyjemnie chłodził, ale były momenty, gdy był naprawdę mocny – szczególnie na plażach po stronie północno-wschodniej (Famara) i w wyżej położonych punktach widokowych. To efekt pasatów – stałych wiatrów wiejących z północnego wschodu, które są charakterystyczne dla tej szerokości geograficznej.
Wiatr nie przeszkadza w zwiedzaniu i nie psuje urlopu – trzeba się po prostu przyzwyczaić i zaakceptować, że jest częścią wyspy. My szybko przestaliśmy zwracać na niego uwagę.
Organizacja wyjazdu – czasem warto oddać stery innym
Choć zazwyczaj organizujemy wyjazdy samodzielnie (rezerwujemy loty, hotele, planujemy trasę od A do Z), tym razem zdecydowaliśmy się na gotowy pakiet z biurem podróży. Dlaczego? Bo czasem warto dać sobie odpocząć także od planowania.
Polecieliśmy z TUI z lotniska w Katowicach. Termin pasował nam idealnie (drugi tydzień listopada), a cena za tydzień all inclusive w dobrym hotelu była naprawdę przyzwoita. Wszystko było już załatwione – lot, transfer, hotel, wyżywienie. My musieliśmy tylko spakować walizki i pojawić się na lotnisku. Czasem taka wygoda jest bezcenna.
Lot z Katowic do Lanzarote trwa około 5 godzin. Wylecialiśmy rano, więc jeszcze tego samego dnia zdążyliśmy się zakwaterować, zjeść obiad i zrobić pierwszy spacer po okolicy.
Hotel H10 Rubicon Palace – nasza baza na Lanzarote
Wybór hotelu był dla nas kluczowy. Nie szukaliśmy najtańszej opcji – chcieliśmy miejsca, gdzie naprawdę odetchniemy od codzienności, gdzie będziemy się czuli komfortowo i gdzie obsługa będzie na wysokim poziomie.
H10 Rubicon Palace w Playa Blanca spełnił nasze oczekiwania. To duży, czterogwiazdkowy hotel sieci H10, z pięknie zagospodarowanym terenem, basenami, dobrymi restauracjami i bezpośrednim dostępem do oceanu (choć nie ma typowej piaszczystej plaży – wejście do wody jest z platformy).
Co nam się podobało:
- przestronne pokoje z widokiem na ocean lub ogród
- różnorodne jedzenie (restauracja główna plus kilka à la carte)
- spokójna atmosfera (hotel nie jest przegadny)
- dobra lokalizacja – blisko centrum Playa Blanca, ale jednocześnie na uboczu
- świetny punkt wyjściowy do zwiedzania całej wyspy
Hotel jest typu all inclusive (dostępne także tylko śniadania lub HB), więc nie musieliśmy martwić się o posiłki. To dało nam swobodę – wyjeżdżaliśmy na cały dzień zwiedzać, a wieczorem wracaliśmy na kolację i odpoczynek.
Playa Blanca – spokojne miasteczko na południowym krańcu wyspy
Playa Blanca to trzecia co do wielkości miejscowość na Lanzarote (po Arrecife i Puerto del Carmen), ale mimo to zachowała spokojny, niemal prowincjonalny charakter. To typowe miasteczko turystyczne – czyste, zadbane, bezpieczne, z dobrą infrastrukturą, ale bez przesadnego zgiełku.
Położenie na samym południu wyspy ma swoje plusy – stąd najłatwiej wyruszyć na wycieczkę promem do Fuerteventury (port jest dosłownie za rogiem), a jednocześnie jesteście blisko najpiękniejszych plaż południowej części Lanzarote (Playa de Papagayo).
Promenada wzdłuż oceanu – idealne miejsce na wieczorny spacer
Największym atutem Playa Blanca jest długa, pięknie wykonana promenada ciągnąca się wzdłuż oceanu. To kilka kilometrów szerokiego deptaka, po jednej stronie ocean i skały, po drugiej restauracje, bary, sklepy i hotele.
Wieczorny spacer tą promenadą to czysta przyjemność. Słońce zachodzi nad oceanem, fale uderzają o nabrzeże, turyści spacerują w obie strony, a w powietrzu unosi się zapach jedzenia z restauracji. Atmosfera jest swobodna, bezpieczna i bardzo wakacyjna.
Wzdłuż promenady znajdziecie mnóstwo miejsc gdzie można usiąść na kolację lub drinka. Oferta jest szeroka – od pizzerii i knajpek z burgerami, przez tradycyjne hiszpańskie restauracje, po azjatyckie bistro. Ceny są turystyczne (główne danie 12-20 euro), ale jakość jedzenia w większości miejsc jest przyzwoita.

Latarnia morska Punta Pechiguera – najlepsze miejsce na zachód słońca
Jeśli jesteście w Playa Blanca, absolutnie nie możecie przegapić zachodu słońca przy latarni morskiej Faro de Pechiguera. To miejsce ma w sobie coś magicznego.
Latarnia stoi na skalistym cyplu na południowo-zachodnim krańcu miasteczka. Jest stara, biała, otoczona ciemnymi wulkanicznymi skałami i bezkresnym oceanem. Gdy słońce zaczyna zachodzić, niebo przybiera odcienie pomarańczowego, czerwonego i fioletu, morze błyszczy, a latarnia tworzy idealny pierwszy plan do zdjęć.
To jedno z tych miejsc, do których każdego wieczoru przyjeżdżają turyści i lokalni mieszkańcy – po prostu usiąść na skale i podziwiać zachód słońca. Atmosfera jest wyjątkowa, spokojna, kontemplacyjna.
Dojazd: Możecie dojść pieszo z centrum Playa Blanca (około 20-30 minut spaceru wzdłuż promenady) lub podjechać samochodem – jest parking praktycznie przy latarni.
Link do Google Maps: Faro de Pechiguera
Nasza rada: Przyjdźcie około 30-40 minut przed zachodem słońca, żeby spokojnie wybrać miejsce i nacieszyć się widokiem. Zabierzcie kurtkę – wieczorem przy latarni bywa wietrznie i chłodno.

Port i knajpki – lokalne życie Playa Blanca
W północno-wschodniej części Playa Blanca znajduje się port, skąd odpływają promy na Fuerteventurę. Okolice portu to najbardziej charakterystyczna część miasteczka – mnóstwo małych restauracji, barów rybnych, sklepów z pamiątkami i punktów wynajmu skuterów wodnych czy łodzi.
Jeśli lubicie świeże ryby i owoce morza, tutaj znajdziecie najlepsze opcje. Wiele restauracji wystawia na zewnątrz tablice z dziennym menu i aktualnymi połowami – możecie spokojnie przejść się, porównać ceny i wybrać miejsce, które Was zainteresuje.
Atmosfera jest tu swobodna i autentyczna – mniej turystyczna niż przy głównej promenadzie. Wieczorem port i okoliczne restauracje tętnią życiem, ale to życie jest spokojne, rodzinne, przyjemne.
Montaña Roja – krótki trekking z nagrodą widokową
Jeśli macie ochotę na odrobinę ruchu i piękne widoki, koniecznie wybierzcie się na krótką wędrówkę na Montañę Roja (Czerwoną Górę). To charakterystyczny czerwony stożek wulkaniczny widoczny z Playa Blanca – nie sposób go przegapić.
Szczegóły trasy:
- Długość: około 3 km (pętla wokół góry + wejście na szczyt)
- Czas: 30-40 minut w jedną stronę (w umiarkowanym tempie)
- Przewyższenie: około 170 metrów
- Trudność: łatwa, ale ścieżka miejscami stroma
- Nawierzchnia: ubita ścieżka, miejscami kamienista
Szlak jest dobrze oznaczony i popularny – spotkacie innych turystów i lokalnych mieszkańców uprawiających jogging. Początek trasy znajduje się przy plaży Playa de la Colorada (jest tam parking).
Z góry roztacza się wspaniały widok na:
- Playa Blanca i całe południowe wybrzeże
- Ocean Atlantycki i białe fale rozbijające się o brzeg
- sąsiednią wyspę Fuerteventura (widoczną na horyzoncie)
- okoliczne krajobrazy wulkaniczne
Nasza rada: Idźcie wcześnie rano (zanim zrobi się gorąco) lub około 1-2 godziny przed zachodem słońca. W środku dnia słońce praży, a na szlaku nie ma ani odrobiny cienia. Zabierzcie wodę, nakrycie głowy i solidne obuwie (sandały czy klapki to zły pomysł – kamienista ścieżka wymaga butów trekkingowych lub przynajmniej sportowych).
Link do Google Maps: Montaña Roja
Wynajem samochodu na Lanzarote – konieczność, koszty, praktyczne porady
Chociaż byliśmy na wyjeździe zorganizowanym z biurem podróży, samochód był dla nas absolutną koniecznością. Lanzarote to wyspa, którą najlepiej zwiedzać we własnym tempie, zatrzymując się gdzie chcecie i kiedy chcecie. Komunikacja publiczna istnieje, ale jest ograniczona i niezbyt wygodna dla turystów chcących zobaczyć dużo w krótkim czasie.
Ile kosztuje wynajem samochodu i gdzie go wynająć?
Koszt wynajmu: 30-50 euro za dzień z pełnym ubezpieczeniem
Cena zależy od kilku czynników: sezonu (w wakacje drożej), typu samochodu, zakresu ubezpieczenia i tego, jak wcześnie rezerwujecie. My płaciliśmy około 40 euro za dzień za zwykły samochód miejski (segment B) z pełnym ubezpieczeniem (CDW + Super CDW).
Nasz błąd i nauka dla Was: Nie zarezerwowaliśmy samochodu z wyprzedzeniem online. Myśleliśmy, że na miejscu będzie mnóstwo opcji. Pomyłka. Gdy pojawiliśmy się w wypożyczalni, usłyszeliśmy: „nie mamy wolnych aut”. Próbowaliśmy w kilku innych miejscach – wszędzie to samo. Samochody były wyprzedane.
Udało nam się w końcu wynająć pojazd, ale dzień później niż planowaliśmy, w innej firmie i za wyższą cenę. Straciliśmy cały pierwszy dzień zwiedzania.
Moja rada: ZAWSZE rezerwujcie samochód online z kilkutygodniowym wyprzedzeniem, szczególnie jeśli jedziecie w okresach większego ruchu turystycznego (jesień, zima, wiosna). W pełnym sezonie letnim rezerwacja z wyprzedzeniem to absolutny must.
Popularne i sprawdzone wypożyczalnie na Lanzarote:
- Cicar – lokalna firma z Wysp Kanaryjskich, bardzo dobre opinie, konkurencyjne ceny, uczciwe warunki
- Goldcar – często najtańsza opcja, ale czytajcie drobny druk (dodatkowe opłaty)
- Avis – międzynarodowa sieć, droższa, ale bezproblemowa
- Europcar – podobnie jak Avis, sprawdzona i bezpieczna
- Plus Car – lokalna firma z dobrymi opiniami
Wszystkie firmy mają biura na lotnisku lub oferują podstawienie samochodu pod hotel (o czym za chwilę).
Ubezpieczenie – czytajcie warunki uważnie!
To mega ważna kwestia, o której musicie wiedzieć: większość podstawowych ubezpieczeń nie obejmuje jazdy po nieutwardzonych drogach. Nawet jeśli macie pełne ubezpieczenie (CDW), w warunkach zazwyczaj jest zapis wykluczający pokrycie szkód powstałych na drogach gruntowych, szutrowych czy piaszczystych.
Dlaczego to istotne? Bo na Lanzarote wiele atrakcji wymaga przejazdu bezdrożami:
- Playa de Papagayo – kilka kilometrów kamienistej, wyboistej drogi
- Niektóre punkty widokowe w północnej części wyspy
- Mniej popularne plaże
Jeśli uszkodzicie samochód na nieutwardzonej drodze (a to łatwe – kamienie, dziury, ostre skały), wypożyczalnia może odmówić pokrycia kosztów naprawy. Wtedy zapłacicie z własnej kieszeni, a koszty mogą być wysokie (uszkodzony układ wydechowy, podwozie, opony).
Co zrobić?
- dokładnie czytajcie warunki ubezpieczenia – pytajcie wprost czy obejmuje nieutwardzone drogi
- rozważcie wykupienie dodatkowego ubezpieczenia pokrywającego bezdroża (jeśli firma oferuje)
- jeśli nie macie odpowiedniego ubezpieczenia, nie jeźdźcie na bezdroża – to się po prostu nie opłaca
My nie mieliśmy pokrycia bezdroży, więc zrezygnowaliśmy z Papagayo. Żałujemy? Nie.
Podstawienie i odbiór samochodu spod hotelu – wygoda bezcenna
Większość wypożyczalni na Lanzarote oferuje bezpłatne podstawienie samochodu pod hotel i odbiór go w tym samym miejscu. To ogromna wygoda, z której warto skorzystać.
Jak to działa:
- przy rezerwacji online zaznaczacie, że chcecie podstawienie pod hotel (zazwyczaj jest to opcja do wyboru)
- podajecie nazwę i adres hotelu
- w umówionym dniu i godzinie pracownik wypożyczalni przyjeżdża pod hotel, podpisujecie umowę, płacicie, dostajecie kluczyki
- samochód oddajecie w ten sam sposób – dzwonicie, że jesteście gotowi, ktoś przyjeżdża i odbiera auto
Oszczędzacie mnóstwo czasu i nerwów. Nie musicie szukać punktu odbioru, brać taksówki na lotnisko czy w obce miejsca. Wszystko odbywa się przy hotelu.
W naszym przypadku podstawienie było bezpłatne, a proces trwał dosłownie 15 minut. Pracownik był punktualny, profesjonalny, a samochód czysty i sprawny. Oddanie auta było równie bezproblemowe.
Praktyczne kwestie wynajmu
Paliwo: Zazwyczaj dostajecie samochód z pełnym bakiem i oddajecie z pełnym. Pamiętajcie żeby zatankować przed zwrotem – jeśli oddacie auto bez pełnego baku, wypożyczalnia doliczy koszt paliwa (zazwyczaj dużo droższy niż na stacji).
Depozyt: Większość firm blokuje kwotę depozytu na karcie (około 500-1000 euro). Odblokowanie następuje kilka dni po zwrocie auta, jeśli wszystko jest OK.
Dokumenty: Potrzebujecie prawa jazdy (polskie jest OK w całej UE), karty kredytowej lub debetowej i dokumentu tożsamości (dowód osobisty lub paszport).
Stan techniczny: Przy odbiorze dokładnie sprawdźcie samochód i zróbcie zdjęcia ewentualnych uszkodzeń (zarysowania, wgniecenia). Nie chcecie płacić za coś, czego nie zrobiliście.
Co warto zobaczyć na Lanzarote – największe atrakcje wyspy
Teraz najważniejsza część – konkretne miejsca, które warto odwiedzić. Lanzarote jest niewielką wyspą (około 60 km długości i 20 km szerokości), ale atrakcji ma naprawdę sporo. Poniżej znajdziecie te, które odwiedziliśmy osobiście, z praktycznymi poradami, czasem zwiedzania i naszymi szczerymi opiniami.
Park Narodowy Timanfaya – serce wulkanicznego Lanzarote
To absolutne must-see na Lanzarote. Jeśli macie zobaczyć tylko jedno miejsce na wyspie, niech to będzie Timanfaya. To doświadczenie, które zostaje w pamięci na długo.
Historia i powstanie Parku:
Park powstał w wyniku najbardziej dramatycznych erupcji wulkanicznych w nowożytnej historii Europy. Przez sześć lat – od 1 września 1730 do 16 kwietnia 1736 roku – z ziemi wybuchało ponad 30 wulkanów jednocześnie. Lawa płynęła nieprzerwanie, pochłaniając wszystko na swojej drodze.
Świadkiem tych wydarzeń był miejscowy ksiądz Andrés Lorenzo Curbelo, który prowadził szczegółową kronikę erupcji. Jego zapiski są wstrząsające: „Masa lawy spustoszyła cały region, zasypała ją, i przelewała się przez nią jak woda, po czym formowała górę ognia, która paliła się przez 19 dni (…)”. Trzydzieści wiosek zostało całkowicie zniszczonych. Setki rodzin straciły domy i ziemię. Jedna czwarta powierzchni Lanzarote zmieniła się w marsjański krajobraz zastygłej lawy.
Ostatnie erupcje miały miejsce w 1824 roku. Od tego czasu wulkany śpią, ale ziemia wciąż jest gorąca. W niektórych miejscach temperatura na głębokości 6 metrów sięga 600 stopni Celsjusza, a na głębokości 13 metrów – aż 1200 stopni! To pokazuje, jak blisko powierzchni znajduje się magma.








Zwiedzanie Parku:
Park można zwiedzać wyłącznie w ramach zorganizowanej trasy autobusowej. Nie można chodzić po parku samodzielnie – to obszar ściśle chroniony, gdzie każdy krok może zniszczyć setki lat formowania się unikalnych ekosystemów.
Trasa wygląda tak:
- Przyjeżdżacie samochodem do bramy parku (Caseta de Mancha Blanca) i kupujecie bilet
- Jedziecie wąską, krętą drogą na szczyt (Islote de Hilario) – tam jest parking, restauracja i punkt odbioru autobusów
- Przesiadacie się do autobusu turystycznego
- 45-minutowa pętla przez najbardziej spektakularne fragmenty parku
- Powrót na szczyt, zwiedzanie demonstracji geotermalnej i ewentualnie restauracji
Autobusy kursują non-stop, nie ma sztywnych godzin odjazdu – po prostu czeka się w kolejce i wsiada do najbliższego autobusu.
Ceny i bilety:
- Bilet wstępu: 12 euro (dorośli), 6 euro (dzieci 7-12 lat), dzieci poniżej 7 lat za darmo
- Można kupić online: www.reservasparquesnacionales.es
- Można kupić w kasie przy bramie – akceptują karty i gotówkę
Link do Google Maps: Park Narodowy Timanfaya
⚠️ MEGA WAŻNA INFORMACJA o kolejkach – uczcie się na naszych błędach:
Przyjechaliśmy do parku pierwszego dnia około godziny 10:00 rano, myśląc że to dobry pomysł. Błąd. Od bramy parku do górnego parkingu jechaliśmy w korku 1,5 godziny. Droga jest wąska, jednopasmowa (z kilkoma mijankam), kręta i prowadzi pod górę. Wszystkie samochody jadą powoli, a ruch jest ogromny.
Wróciliśmy innego dnia po godzinie 13:30 – zero kolejki. Wjechaliśmy od razu, nie tracąc ani minuty.
Kiedy jechać do Timanfaya?
- UNIKAJCIE GODZIN 9:00-13:00 – to szczyty ruchu, wszyscy starają się przyjechać na otwarcie
- Najlepszy czas: po 13:30 – popołudnie jest zdecydowanie spokojniejsze
- W pełnym sezonie (wakacje) może być ryzykownie nawet popołudniem – park ma ograniczoną liczbę biletów dziennie i może się wyprzedać
Jeśli jednak traficie na kolejkę, spokojnie – droga jest piękna, widoki zapierają dech, a cała sytuacja ma w sobie coś surrealistycznego. Ale wolałem nie stać.
Co zobaczycie na górze:
Demonstracje geotermalnej energii to absolutny hit. Przewodnik pokazuje:
- słomę wrzuconą do otworu w ziemi – zapala się natychmiast z powodu gorąca wydobywającego się z głębi
- wodę wylaną do niewielkiej studni – wybucha jako gejzer pary kilka metrów w górę
- grilla gdzie stek smażony jest nad otworem prowadzącym prosto do gorącej ziemi
To pokazuje jak potężna energia wciąż drzemie pod spodem. Wrażenie robi ogromne, szczególnie gdy stoisz metr od miejsca, gdzie temperatura sięga kilkuset stopni.
Restauracja El Diablo to kolejne dzieło Césara Manrique. Okrągły budynek z panoramicznymi oknami, gdzie jedzenie grillowane jest na naturalnym żarze wulkanicznym. Nad otworem w ziemi (temperatura około 400-500 stopni) wisi wielki ruszt, na którym smażą się steki, kurczak i warzywa. Ceny są wysokie (główne danie 25-35 euro), ale doświadczenie unikalne.


Trasa autobusowa:
45 minut w autobusie to podróż przez surrealistyczny krajobraz. Jad przywodzi przez:
- Montañas del Fuego (Góry Ognia) – czerwone i czarne stożki wulkaniczne
- pola zastygłej lawy w odcieniach czerni, czerwieni, brązu
- Valle de la Tranquilidad (Dolina Spokoju) – ironiczna nazwa dla miejsca gdzie wszystko zostało zniszczone
- serpentyny wijące się między wulkanami
Lektor w autobus opowiada historię erupcji i parkzu (dostępne są słuchawki z tłumaczeniem na wiele języków, w tym polski). Autobus zatrzymuje się w kilku miejscach, żeby dać czas na robienie zdjęć przez okno.
Czas zwiedzania całości: minimum 2,5-3 godziny (wliczając dojazd, ewentualną kolejkę, trasę autobusową i demonstracje)
Nasza rada:
- zarezerwujcie na Timanfayę co najmniej pół dnia
- jeśli możecie, przyjedźcie po 13:30
- zabierzcie wodę – na górze można kupić, ale drogo
- jeśli chcecie jeść w El Diablo, zarezerwujcie stolik z wyprzedzeniem
- aparat i pełna bateria w telefonie to must
Plaża Famara o zachodzie słońca – tam gdzie natura pokazuje swoją moc
Jeśli szukacie miejsca, które zapiera dech w piersiach i pokazuje surową moc natury, Playa de Famara Was nie zawiedzie. To jedna z najpiękniejszych plaż nie tylko Lanzarote, ale całej Europy. Dzika, nieokiełznana, pełna energii i zapierająca dech w piersiach.
Co czyni Famarę wyjątkową:
- kilometry złotego piasku – plaża ciągnie się na długość około 6 kilometrów
- potężne fale Atlantyku rozbijające się o brzeg z ogłuszającym hukiem – raj dla surferów
- wysokie klify Risco de Famara otaczające plażę od północy (sięgają 600 metrów wysokości)
- całkowity brak zabudowy hotelowej – tylko jedno małe miasteczko surferów i plaża
- zachody słońca wyglądające jak z innej planety
Famara to nie jest miejsce na spokojne leżakowanie z książką. To plaża surowa, dzika, pełna życia. Fale są ogromne i niebezpieczne (prądy cofające się bardzo silne), więc kąpiel jest tutaj ryzykowna. Ale spacer brzegiem morza, obserwowanie surferów łapiących fale i po prostu bycie w tym miejscu – to niezapomniane wrażenia.

Najlepszy czas na wizytę:
Przyjedźcie 1-2 godziny przed zachodem słońca. O tej porze światło jest miękkie, kolory intensywne, a widok słońca znikającego za oceanem jest spektakularny. Plażawieczorem opust sze (surferzy kończą sesje, rodziny z dziećmi wracają), więc jest spokojniej i bardziej klimatycznie.
Jeśli ktoś z Was surfuje lub chce spróbować, Famara to najlepsze miejsce na Lanzarote. W miasteczku jest kilka szkół surfingu oferujących lekcje i wypożyczenie sprzętu.
⚠️ Ważne ostrzeżenie:
Famara to nie jest plaża do bezpiecznego pływania. Fale są potężne, prądy wsteczne (rip currents) bardzo silne. Każdego roku zdarzają się wypadki. Jeśli nie jesteście doświadczonymi pływakami lub surferami, nie wchodźcie głęboko do wody.
Parking i dojazd:
W miasteczku Caleta de Famara (tuż przy plaży) jest kilka parkingów – część płatnych, część darmowych. W sezonie może być problem ze znalezieniem miejsca, więc przyjedźcie z odpowiednim wyprzedzeniem. Droga z głównej szosy (LZ-10) do Famary jest stroma i kręta – jedzie się ostrożnie, szczególnie w nocy.
Link do Google Maps: Playa de Famara




Punkty widokowe na plażę Famara – pstryk z perspektywy ptaka
Po spacerze po plaży koniecznie wjedźcie na wzgórza, żeby zobaczyć Famarę z góry. Widok jest jeszcze bardziej spektakularny niż z poziomu piasku.
My wybraliśmy Mirador de El Risco de Famara w małym parku Parque El Bosquecillo. To punkt widokowy położony wysoko na klifach, z którego rozpościera się panorama na całą plażę, ocean i zachodnią część wyspy. Absolutnie zapierający dech widok.
Link do Google Maps: Mirador de El Risco de Famara – Parque El Bosquecillo
Inne popularne punkty widokowe w okolicy:
- Mirador del Río – najbardziej znany punkt widokowy Lanzarote (projekt César Manrique), płatny (około 5 euro), ale widoki niesamowite. Znajduje się na północnym cyplu wyspy i patrzy na wysepki La Graciosa i Alegranza
- Różne miejsca postojowe wzdłuż drogi LZ-10 między miejscowościami Yé a Máguez – możecie zatrzymać się w kilku miejscach i robić zdjęcia
Dojazd i jazda po okolicy:
Droga do Famary i dalej na północ (LZ-10) jest bardzo kręta. Serpentyny, wąskie odcinki, ograniczona widoczność w zakrętach, zjazd i podjazd na klify. Jedźcie ostrożnie, a szczególnie w nocy praktycznie nie ma oświetlenia – ciemność jest totalna. Jeśli nie musicie, unikajcie jazdy po tych drogach po zmroku.

Jardín de Cactus – ogród pełen kolców, uroku i kunsztu Manrique
Jardín de Cactus (Ogród Kaktusów) to kolejne arcydzieło Césara Manrique i jedno z najbardziej urokliwych miejsc na Lanzarote. To ostatnie wielkie dzieło artysty, otwarte w 1990 roku, na rok przed jego śmiercią.
Ogród powstał w miejscu starego kamieniołomu (cantera), gdzie wydobywano wulkaniczny piasek (picón) używany w rolnictwie. Manrique przekształcił industrialny, opuszczony teren w piękny ogród botaniczny z ponad 4 500 kaktusami reprezentującymi około 450 gatunków z całego świata – z Ameryki Południowej i Północnej, Afryki, Madagaskaru.

Co zobaczycie:
- kaktusy rozmieszczone amfiteatralnie na tarasach wyciętych w kamieniołomie – małe i duże, okrągłe i kolczaste, zielone i srebrne
- charakterystyczny młyn wiatrowy (molino) z XIX wieku, odrestaurowany – symbol tradycji rolniczej Lanzarote
- Małą, kameralną kawiarnię w stylu Manrique gdzie można zrobić przerwę na kawę
- sklep z pamiątkami – figurki kaktusów, książki o Lanzarote, lokalne produkty
Ogród nie jest wielki – można go obejść w 30-40 minut, ale warto poświęcić więcej czasu i spokojnie spacerować, robić zdjęcia, odpoczywać na ławkach. Miejsce ma swój niepowtarzalny klimat – spokojny, harmonijny, pięknie zaprojektowany.
Ceny:
- Bilet: około 6,50 euro (ceny mogą się zmieniać)
- Dzieci do 12 lat: bezpłatnie
Godziny otwarcia: Codziennie 10:00-17:45 (weryfikujcie na stronie przed wizytą)
Link: www.cactlanz.com
Link do Google Maps: Jardín de Cactus
Czas zwiedzania: 1-1,5 godziny (wliczając przerwę na kawę)
Jardín de Cactus to idealne miejsce na przerwę podczas zwiedzania północnej części wyspy. Możecie połączyć wizytę z Cueva de los Verdes, Jameos del Agua (kolejne dzieło Manrique) i plażą Famara – wszystkie te miejsca są w promieniu 20-30 minut jazdy.
Salinas de Janubio – gdzie ocean staje się solą
Salinas de Janubio to największe i najstarsze wciąż działające solniska na Wyspach Kanaryjskich. To miejsce gdzie geometria, natura i tradycja tworzą niesamowity obraz.
Solniska powstały w 1895 roku i od tego czasu metoda pozyskiwania soli praktycznie się nie zmieniła. Woda morska jest wpuszczana do systemu płytkich basenów (ponad 440 takich basenów na powierzchni 180 000 m²), gdzie pod wpływem słońca i wiatru stopniowo odparowuje. W miarę odparowywania woda jest przepompowywana do kolejnych basenów, aż w końcu zostaje czysta sól, którą zbiera się ręcznie.
[Placeholder na zdjęcie: Widok na solniska Salinas de Janubio z góry]
Dlaczego warto zobaczyć Salinas de Janubio:
- Geometryczna mozaika kolorów – baseny przyjmują różne odcienie: biel, róż, błękit, zieleń (w zależności od koncentracji soli i obecności mikroorganizmów)
- Kontrast między biało-różowymi basenami a czarnym wulkanicznym piaskiem plaży
- Widok na ocean rozbijający się o brzeg
- Tradycja i historia – możliwość zobaczenia jak wygląda produkcja soli metodą stosowaną od ponad 120 lat
Jak zwiedzać:
Solniska to prywatna posiadłość i wciąż działająca fabryka soli. Nie można wchodzić między baseny czy spacerować po terenie produkcyjnym. Można (i należy) podziwiać je z punktu widokowego przy drodze LZ-703.
Punkt widokowy znajduje się przy głównej drodze biegnącej wzdłuż wybrzeża, między miejscowościami Yaiza a El Golfo. Jest tam miejsce postojowe, kilka ławek i tablice informacyjne. Stąd macie idealny widok na całe solniska rozciągające się u Waszych stóp.
Najlepszy czas na zdjęcia:
Popołudniowe i przedwieczorne światło (2-3 godziny przed zachodem słońca) najpiękniej podkreśla kolory basenów. Rano światło jest chłodniejsze, ale też ciekawe. Unikajcie pełnego południa – słońce z góry spłaszcza kolory.
Link do Google Maps: Salinas de Janubio
Czas zwiedzania: 20-30 minut (wystarczy na zdjęcia i podziwianie widoku)
Solniska są doskonałym punktem na trasie wzdłuż południowo-zachodniego wybrzeża. Możecie połączyć wizytę z Charco Verde (El Golfo), Playa del Janubio i La Geria – wszystko jest blisko.
Las Grietas – labirynty lawy i szczeliny jak z innej planety
Las Grietas to jedno z tych miejsc które wyglądają jak scenografia z filmu science fiction. To naturalny fenomen geologiczny – szczeliny i pęknięcia w zastygłej lawie tworzące labirynt ciemnych korytarzy, tuneli i jaskiń.
Gdy lawa płynie i zastyga, jej powierzchnia twardnieje szybciej niż wnętrze. Gorąca, płynna magma pod spodem wciąż się porusza, tworząc pęknięcia, szczeliny i tuby. Po ostygnięciu zostają dziury, korytarze, jaskinie – czasem płytkie, czasem bardzo głębokie.
W Las Grietas możecie chodzić między tymi formacjami, zaglądać do szczelin, fotografować niesamowite kształty i tekstury. To miejsce fascynujące dla każdego, kto lubi geologię, fotografię czy po prostu nietypowe krajobrazy.

Co trzeba wiedzieć:
- Dojście jest bezpłatne i łatwe – jest parking, stąd kilka minut spaceru
- Można swobodnie chodzić między formacjami (uważając na bezpieczeństwo)
- Niektóre szczeliny są bardzo głębokie – uważajcie gdzie stąpacie, szczególnie jeśli jesteście z dziećmi
- Lawa jest postrzępiona i ostra jak brzytwa – minimalne potknięcie może skończyć się skaleczeniem
⚠️ BARDZO WAŻNE – OBUWIE:
Nie chodźcie tu w klapkach, japonkach ani sandałach! To nie przesada, nie nadgorliwość – to realne zagrożenie. Lawa wulkaniczna jest ostra jak szkło. My widzieliśmy turystów w japonkach usiłujących chodzić po lawie – efekt: pokaleczone stopy, skrawane podeszwy, zrujnowany spacer.
Solidne buty trekkingowe, turystyczne lub co najmniej sportowe (typu Adidas, Nike) z grubszą podeszwą to absolutny must. Nie ryzykujcie.
Najlepszy czas na wizytę:
Wcześnie rano lub po południu (nie w pełne słońce). W ciągu dnia lawa nagrzewa się i może być bardzo gorąco – brak jakiegokolwiek cienia. Natomiast kontrasty świetlne są najlepsze gdy słońce świeci z boku (nie z góry), co podkreśla tekstury i szczeliny.
Link do Google Maps: Las Grietas
Czas zwiedzania: 30-45 minut (zależy ile czasu spędzicie robiąc zdjęcia i eksplorując)
Las Grietas to świetny przystanek na trasie między La Geria a południową częścią wyspy. Znajduje się tuż przy drodze, więc zatrzymanie się zajmuje niewiele czasu.

Cueva de los Verdes – jaskinia której nie zobaczyliśmy (i której Wy też możecie nie zobaczyć)
Cueva de los Verdes (Jaskinia Zielonych) to jedna z największych i najbardziej spektakularnych atrakcji Lanzarote. To część ogromnego systemu tuneli lawowych powstałych około 4000-5000 lat temu podczas erupcji wulkanu Monte Corona. Cały system ciągnie się na długość ponad 6 kilometrów, a turyści zwiedzają około 1 km najbardziej spektakularnych fragmentów.
Jaskinia jest sztucznie oświetlona (również projekt zespołu pod kierunkiem inspiracji Césara Manrique), co podkreśla jej naturalny piękno – stalaktyty lawowe, kolorowe warstwy skał, ściany przypominające fale zastygłej magmy. Podobno jest tam też sekretna „niespodzianka”, o której przewodnicy nie mówią do samego końca – i goście są zachwyceni.
Dlaczego nie zobaczyliśmy Cueva de los Verdes:
Zaplanowaliśmy wizytę na konkretny dzień. Rano obudziliśmy się, sprawdziliśmy pogodę i… alert pogodowy. Silny wiatr, ryzyko opadów. Z powodów bezpieczeństwa jaskinia została zamknięta dla turystów. To rzadkość, ale się zdarza, szczególnie w miesiącach jesienno-zimowych.
Zostaliśmy z rezerwacją której nie mogliśmy zrealizować. Próbowaliśmy przełożyć na inny dzień, ale wszystkie terminy były wyprzedane. Pech.
Informacje praktyczne dla tych, którzy chcą zwiedzić:
- zwiedzanie tylko z przewodnikiem – wycieczki startują co 20-30 minut
- bilet: około 10 euro (dorośli), dzieci taniej
- rezerwacja online zdecydowanie zalecana: www.centrosturisticos.com
- czas zwiedzania: około 50 minut
- temperatura w jaskini: około 19°C przez cały rok – zabierzcie bluzę lub lekką kurtkę
Link do Google Maps: Cueva de los Verdes
Nasza rada:
- rezerwujcie z 2-3 dniowym wyprzedzeniem (bilety szybko się wyprzedają)
- sprawdźcie prognozę pogody – w razie alertu pogodowego (deszcz) jaskinia może być zamknięta
- jeśli planujecie też Jameos del Agua (kolejna atrakcja w tym samym systemie tuneli), są bilety łączone za niższą cenę
Playa del Janubio – czarna plaża i kolejny spektakularny zachód słońca
Playa del Janubio to dzika, czarna, wulkaniczna plaża położona niedaleko słynnych solnisk Salinas de Janubio. To miejsce, które zachwyca surowością, kontrastami i niemal całkowitym brakiem turystów.
Czarny piasek wulkaniczny kontr astuje z turkusowym oceanem i białymi basenami solnisk w tle. Fale rozbijają się o brzeg z ogłuszającym hukiem, piasek wieje wiatr, a atmosfera jest dzika i nieokiełznana. To nie jest miejsce na kąpiel czy leżakowanie – to miejsce na spacer, kontemplację i podziwianie natury.

Dlaczego warto:
- zjawiskowe zachody słońca z widokiem na solniska i ocean
- spokój – plaża nie jest oblegana przez turystów
- możliwość długiego spaceru brzegiem morza
- piękne kontrasty kolorów (czarny piasek, turkusowa woda, białe solniska, czerwone skały)
⚠️ Ostrzeżenie:
Playa del Janubio to plaża z silnymi falami i prądami wstecznymi. Kąpiel jest niebezpieczna i odradzana. To miejsce do podziwiania, fotografowania i spacerów – nie do pływania.
Najlepszy czas:
Przyjedźcie 1-2 godziny przed zachodem słońca. Światło jest miękkie, kolory intensywne, a zachód słońca nad oceanem to widok którego nie zapomniecie.
Dojazd i parking:
Plaża znajduje się tuż przy drodze LZ-703, między miejscowościami Yaiza a El Golfo. Możecie zaparkować przy drodze (kilka miejsc postojowych) i zejść ścieżką na plażę (dosłownie 2 minuty).
Link do Google Maps: Playa del Janubio
Czas zwiedzania: 30-45 minut (spacer, zdjęcia, podziwianie zachodu)
Playa del Janubio świetnie łączy się z wizytą w Salinas de Janubio – są dosłownie kilometr od siebie. Możecie połączyć oba miejsca w jednym wypadzie.
Caldera de Los Cuervos – spacer po kraterze wulkanu
To jedno z naszych ulubionych miejsc na Lanzarote! Caldera de Los Cuervos (Krater Kruków) to doskonale zachowany krater wulkaniczny z krótkim, łatwym szlakiem spacerowym prowadzącym wokół i do wnętrza krateru.
To nie jest wielka atrakcja turystyczna – nie ma biletów, kolejek, tłumów. To po prostu piękny fragment natury udostępniony do zwiedzania, z parkingiem, tablicami informacyjnymi i wyznaczoną ścieżką. I właśnie ta prostota i autentyczność są cudowne.

Szczegóły szlaku:
- Długość: około 3,5 km (pętla wokół i przez krater)
- Czas: 45 minut – 1 godzina (w spokojnym tempie z przystankami na zdjęcia)
- Przewyższenie: minimalne (teren płaski lub lekko pofałdowany)
- Trudność: łatwa (ale nawierzchnia sypka)
- Nawierzchnia: sypka ścieżka z wulkanicznego piasku/piachu – idzie się jak po piasku na plaży
Co zobaczycie:
- wnętrze krateru – możecie wejść do środka i stanąć na dnie wulkanu (niesamowite uczucie!)
- tuby lawowe – zastygłe tunele przez które płynęła lawa
- kolorowe warstwy skał – czerwone, czarne, brązowe, żółte (różne minerały i stopień utlenienia)
- panoramę na okoliczne wulkany – z punktów widokowych wzdłuż szlaku widzicie inne stożki wulkaniczne regionu
⚠️ Ważne – obuwie:
Klapki i sandały to zły pomysł! Ścieżka jest sypka – idzie się jak po głębokim piasku na plaży. W klapkach będzie niewygodnie, piasek wchodzi wszędzie, stopy się męczą. Potrzebujecie wygodnych butów sportowych lub trekkingowych. Nie muszą być profesjonalne – zwykłe Adidasy wystarczą.
Najlepszy czas:
Ranek (do około 11:00) lub późne popołudnie (po 16:00). W środku dnia jest bardzo gorąco, brak jakiegokolwiek cienia, a czarna lawa dodatkowo nagrzewa powietrze. Słońce praży niemiłosiernie.
Zabierzcie wodę, nakrycie głowy i okulary przeciwsłoneczne – to podstawa.
Parking i start szlaku:
Jest tam bezpłatny parking (kilkanaście miejsc) tuż przy początku szlaku. Start ścieżki jest dobrze oznaczony, są tablice informacyjne w kilku językach (w tym angielski i hiszpański) wyjaśniające geologię miejsca.
Link do Google Maps: Caldera de Los Cuervos
Caldera de Los Cuervos znajduje się w regionie Parque Natural de Los Volcanes, w środkowej części wyspy, niedaleko La Geria. To idealne miejsce na przerwę podczas zwiedzania winnic i południowej części Lanzarote.
Dlaczego to jedno z naszych ulubionych miejsc:
- brak tłumów – byliśmy praktycznie sami
- autentyczne doświadczenie natury bez komercjalizacji
- możliwość poczucia się jak eksplorator
- piękne widoki i świetne zdjęcia
- całkowicie bezpłatne
[Placeholder na zdjęcie: Wnętrze krateru Caldera de Los Cuervos lub ścieżka prowadząca wokół]




Teguise – klimatyczne miasteczko idealne na kawę i krótki spacer
Teguise to dawna stolica Lanzarote (funkcję tę pełniła do 1852 roku) i jedno z najstarszych miast Wysp Kanaryjskich. Dziś to urokliwa miejscowość z dobrze zachowaną kolonialną architekturą, wąskimi uliczkami, białymi domami z zielonymi lub brązowymi oknami i spokojną, autentyczną atmosferą.
Co warto zobaczyć:
- Plaza de la Constitución – główny plac miasta z ławkami, drzewami i klimatycznymi kafejkami
- Iglesia de Nuestra Señora de Guadalupe – piękny kościół z XVI wieku
- Wąskie uliczki starego miasta – idealne na spacer i robienie zdjęć
- Sklepy z lokalnymi produktami – rękodzieło, sztuka, wino, produkty spożywcze
- Palacio Spínola i Convento de Santo Domingo – zabytkowe budynki (można zwiedzać niektóre wnętrza)






Targ w niedzielę:
Jeśli będziecie na Lanzarote w niedzielę, koniecznie zajrzyjcie do Teguise – odbywa się tu największy targ rzemieślniczy i spożywczy na wyspie. Możecie kupić lokalne produkty, rękodzieło, ubrania, biżuterię, przyprawy, wino. Atmosfera jest świetna, ale przygotujcie się na tłumy – w niedziele Teguise jest oblężone przez turystów.
Nasze wrażenia:
Byliśmy w Teguise w zwykły dzień tygodnia (nie w niedzielę). Zatrzymaliśmy się na kawę i krótki spacer po centrum – atmosfera była naprawdę spokojna, autentyczna i przyjemna. Teguise to świetne miejsce na przerwę podczas zwiedzania środkowej lub północnej części wyspy.
Czas zwiedzania: 1-1,5 godziny (bez targu), 2-3 godziny (z targiem)
Link do Google Maps: Teguise
Charco Verde (El Golfo) – ominięte, ale może Was zainteresuje
Charco Verde, znane też jako Lago Verde czy po prostu El Golfo, to słone jezioro o intensywnie zielonej barwie położone w półokrągłym kraterze wulkanicznym bezpośrednio przy oceanie. Kolor wody wynika z obecności glonów (Ruppia maritima) i jest naprawdę nietypowy.
To jedno z najczęściej fotografowanych miejsc na Lanzarote – kontrasty są spektakul arne: zielone jezioro, czarna plaża wulkaniczna, błękitny ocean, czerwone skały.
Dlaczego ominęliśmy to miejsce:
Byliśmy przy punkcie widokowym (Mirador del Golfo), spojrzeliśmy na jezioro z góry i… po prostu nie przekonało nas to na tyle, żeby schodzić na dół. Jezioro jest stosunkowo małe, widok z punktu widokowego daje pełny obraz, a opinie w internecie są podzielone – wielu turystów pisze, że efekt „wow” nie jest tak wielki jak można by się spodziewać po zdjęciach.
Dostęp bezpośrednio do wody jest zabroniony (to obszar chroniony), więc możecie tylko patrzeć z brzegu. Wiele osób mówi, że najlepsze zdjęcia robi się właśnie z punktu widokowego, nie z plaży.
Jeśli decydujecie się na wizytę:
- parking jest przy punkcie widokowym (płatny)
- zejście na plażę zajmuje około 10-15 minut
- w miejscowości El Golfo (tuż obok) jest kilka restauracji serwujących świeże ryby
Link do Google Maps: Charco Verde / El Golfo
Jeśli macie czas i jesteście w okolicy (np. jadąc z Salinas de Janubio na północ), możecie się zatrzymać – ale nie jest to według nas absolutny must-see.
La Geria – winnice na wulkanicznych zboczach
La Geria to region winny Lanzarote i jedno z najbardziej nietypowych i wizualnie fascynujących miejsc uprawy winorośli na świecie. To krajobraz który wygląda jak z obrazu surrealistycznego: czarna wulkaniczna ziemia, tysiące małych dołków wykopanych w popiele, w każdym pojedyncza winorośl chroniona przez półokrągły murek z kamienia.

Historia i unikalna metoda uprawy:
Po katastrofalnych erupcjach w XVIII wieku (1730-1736) cała okolica została pokryta grubą warstwą lapilli (wulkanicznego popiołu). Początkowo wydawało się, że ziemia stała się nieurodzajna na wieki. Jednak rolnicy odkryli, że popiół ma niesamowite właściwości:
- Zatrzymuje wilgoć z nocnej rosy i mgły (kluczowe na suchej wyspie gdzie praktycznie nie pada deszcz)
- Chroni korzenie przed przegrzaniem i wiatrem
- Jest porowaty, więc przepuszcza wodę do żyznej ziemi pod spodem
Metoda uprawy zwana „enarenado natural” polega na:
- Wykopaniu doł u w warstwę popiołu (około 2-3 metry średnicy, 1-2 metry głębokości) aż do żyznej ziemi
- Posadzeniu w dole jednej winorośli
- Zbudowaniu półokrągłego murka z kamienia (zocco) od strony wiatru, chroniącego roślinę przed niszczącymi pasatami
Każda winorośl ma swój własny dół i własny murek. Setki, tysiące takich dołków rozciągają się na tle czarnej ziemi – widok jest surrealistyczny i niezapomniany.
Ta metoda jest unikalna w skali świata i jest wpisana na listę światowego dziedzictwa rolniczego FAO.

Lokalne wino – malvazja z Lanzarote:
Lanzarote produkuje doskonałe wina, głównie białe, z odmiany Malvasía (Malvazja). Są lekkie, świeże, wytrawne lub półwytrawne, z delikatną nutą mineralną i słoną. To efekt unikalnego terroir – wulkaniczna gleba, morska bryza, intensywne słońce.
Warto zatrzymać się w jednej z bodegas (winiarni) przy drodze i spróbować lokalnych trunków. Wiele z nich oferuje bezpłatne lub niedrogie degustacje, a zakup wina na miejscu to dobry pomysł na pamiątkę. Ceny są przyzwoite (butelka dobrego wina 8-15 euro).
Popularne winiarnie do odwiedzenia:
- Bodegas El Grifo – najstarsza winiarnia na Wyspach Kanaryjskich (założona w 1775 roku), z muzeum wina, degustacją i restauracją
- Bodegas La Geria – duża, popularna, z szeroką ofertą win
- Bodegas Rubicón – mniejsza, rodzinna, bardzo klimatyczna
Większość bodegas jest otwarta codziennie (około 10:00-18:00), ale warto sprawdzić godziny przed wizytą. Degustacje zazwyczaj nie wymagają rezerwacji, ale w sezonie może być tłoczno.
Link: Bodegas El Grifo
Link do Google Maps: La Geria – region

Jazda przez La Geria:
Droga LZ-30 prowadzi przez samo serce regionu – to malownicza, kręta trasa, przy której można się zatrzymywać i robić zdjęcia (jest wiele miejsc postojowych). Jazda przez La Gerię to jedno z najbardziej fotogenicznych doświadczeń na Lanzarote.
Nasza rada:
- zaplanujcie co najmniej 1-2 godziny na La Gerię (jazda + zatrzymanie w bodedze)
- jeśli nie pijecie alkoholu, degustacje to wciąż ciekawe doświadczenie kulturowe
- kupcie butelkę lokalnego wina – to naprawdę dobry pamiątka
- parkowanie przy drodze – uważajcie żeby nie blokować ruchu (droga jest wąska)

Playa de Papagayo – nie dotarliśmy, ale powinniście wiedzieć dlaczego
Playas de Papagayo to zespół małych, pięknych zatoczek z turkusową wodą i jasnym, złotym piaskiem położonych na południowym cyplu Lanzarote. To jedne z najpiękniejszych plaż wyspy, często pokazywane na pocztówkach i w folderach turystycznych.
Plaże są chronione (część Monumento Natural de Los Ajaches), więc nie ma tu hoteli, restauracji ani zabudowy – tylko dzika przyroda, czysta woda i spokój.
Dlaczego nie dotarliśmy:
Dojazd do Papagayo wymaga przejazdu około 4 km nieutwardzoną, kamienistą, wyboistą drogą. Droga jest technicznie przejezdna zwykłym samochodem osobowym (nie potrzeba SUV-a czy terenówki), ale:
- Jest pełna kamieni, dziur i kolein
- Jedzie się bardzo powoli (15-20 km/h)
- Istnieje ryzyko uszkodzenia podwozia, opon, układu wydechowego
Biorąc pod uwagę warunki naszego ubezpieczenia (które wyraźnie wykluczało pokrycie szkód na nieutwardzonych drogach) i ryzyko uszkodzenia samochodu, zdecydowaliśmy się odpuścić. Nie chcieliśmy ryzykować kilkuset euro kary za uszkodzony samochód.
⚠️ Ostrzeżenie i praktyczne porady:
- Sprawdźcie dokładnie warunki ubezpieczenia przed jazdą na bezdroża – to kluczowe
- Przy wjeździe na drogę do Papagayo pobierana jest opłata (około 3 euro za samochód)
- Jeśli macie ubezpieczenie obejmujące bezdroża lub jesteście w SUV-ie – jedźcie spokojnie, droga jest przejezdna
- Jeśli nie macie odpowiedniego ubezpieczenia – nie ryzykujcie. Koszty naprawy mogą być bardzo wysokie
Alternatywy:
- możecie dostać się na Papagayo pieszo – jest oznakowany szlak spacerowy z Playa Blanca (około 40-50 minut marszu w jedną stronę, dość łatwy)
- możecie wynająć rower i dojechać drogą gruntową (jazda zajmie około 20-30 minut)
- są zorganizowane wycieczki łodzią z Playa Blanca do Papagayo (około 25-30 euro z powrotem, warto sprawdzić oferty przy porcie)
Jeśli wasze ubezpieczenie obejmuje bezdroża, Papagayo jest zdecydowanie warte wizyty – woda jest krystalicznie czysta, plaże piękne, a atmosfera spokojna. Ale jeśli macie wątpliwości – lepiej odpuścić niż ryzykować kilkaset euro kary.
Link do Google Maps: Playa de Papagayo
Latanie dronem na Lanzarote – dla entuzjastów fotografii z powietrza
Jeśli jesteście posiadaczami drona i rozważacie zabranie go na Lanzarote, mam dla Was kilka ważnych informacji. Niestety, nie są to dobre wiadomości.
Ograniczenia i zakazy:
Lanzarote to mała wyspa (60 km x 20 km), a duża część jej powierzchni to strefy ograniczone lub zakazane dla lotów dronów:
- Strefa lotniska (Aeropuerto de Lanzarote) obejmuje znaczny obszar środkowej i południowej części wyspy – loty zakazane lub mocno ograniczone (wymagane pozwolenia)
- Obszary ochrony ptaków – wiele miejsc na Lanzarote to obszary Natura 2000 i specjalne strefy ochrony ptactwa. Loty dronów są całkowicie zakazane z uwagi na ochronę dzikich gatunków
- Park Narodowy Timanfaya – całkowity zakaz
- Większość plaż – zakaz lub ograniczenia
Tam gdzie można latać, często obowiązuje limit wysokości 45-60 metrów AGL (Above Ground Level), co znacznie ogranicza możliwości tworzenia spektakularnych ujęć.
Wymagania prawne:
- Konieczne posiadanie unijnych uprawnień operatora drona (kategorii A1/A3)
- Rejestracja drona i operatora w hiszpańskim systemie
- Przestrzeganie hiszpańskich przepisów dotyczących dronów (są dość restrykcyjne)
- Obowiązkowe ubezpieczenie OC (minimum 300 000 euro)
Aplikacja Enaire Drones:
Przed każdym lotem musicie sprawdzić aktualne strefy i ograniczenia w aplikacji Enaire Drones (oficjalna aplikacja hiszpańskiej agencji kontroli przestrzeni powietrznej). Aplikacja pokazuje:
- Strefy zakazane (czerwone – no-fly zones)
- Strefy ograniczone (żółte – wymag ane pozwolenia lub limity wysokości)
- Strefy swobodne (zielone – można latać zgodnie z ogólnymi przepisami)
Każdy lot trzeba zaplanować i zweryfikować w aplikacji. Loty bez sprawdzenia to ogromne ryzyko.
Kary:
Hiszpania ma surowe kary za naruszenie przepisów dotyczących dronów. Mandaty mogą wynosić:
- drobne naruszenia: 600 – 30 000 euro
- poważne naruszenia (loty w strefach zakazanych, zagrożenie bezpieczeństwa): 30 000-225 000 euro
- bardzo poważne naruszenia: 225 000-900 000 euro
Loty w obszarach ochrony ptaków, strefach lotniskowych czy parkach narodowych to wykroczenia traktowane bardzo poważnie. Kary są egzekwowane.
Nasza rada:
Jeśli nie musicie, zostawcie drona w domu. Lanzarote jest piękne samo w sobie, a ograniczenia są na tyle duże, że frustracja może przeważyć nad satysfakcją z kilku ujęć. Ryzyko (kary, problemy prawne) nie jest warte efektu końcowego.
Jeśli jednak zdecydujecie się zabrać drona:
- Pobierzcie i dokładnie przestudiujcie aplikację Enaire Drones
- Sprawdzajcie strefy przed każdym lotem
- Latajcie tylko tam gdzie jest to legalne i bezpieczne
- Zachowujcie szacunek dla natury i innych ludzi

Jazda po Lanzarote – komfort, piękno i kilka rzeczy o których warto wiedzieć
Prowadzenie samochodu na Lanzarote to w większości czysta przyjemność. Drogi są dobrze utrzymane, nawierzchnia wysokiej jakości, oznakowanie czytelne, a ruch (poza głównymi arteriami w sezonie) umiarkowany.
Główne drogi:
- LZ-2 – główna trasa północ-południe (doskonały stan, szeroka, wygodna)
- LZ-1 – obwodnica i droga do lotniska (także bardzo dobra)
- LZ-3 – trasa wschodnia (wzdłuż wschodniego wybrzeża)
Na tych drogach jedzie się szybko i wygodnie. Dozwolona prędkość to zazwyczaj 90-100 km/h, choć na niektórych odcinkach może być ograniczona do 70-80 km/h.

Na co uważać:
- Drogi są bardzo kręte w wielu miejscach – szczególnie w okolicach Famary, Parku Timanfaya, północnej części wyspy. Serpentyny, zakręty 180 stopni, wąskie odcinki, ograniczona widoczność. Jedźcie wolniej niż myślicie, szczególnie jeśli nie znacie tras.
- W nocy praktycznie brak oświetlenia – większość dróg (poza głównymi) nie ma latarni. Ciemność jest totalna. Uważajcie na zwierzęta (kozy, osły czasem wędrują po drogach), na rowerzystów bez świateł i na niespodziewane zakręty.
- Wiatr może być bardzo silny i wpływa na prowadzenie samochodu. Szczególnie gdy jedzie się większym autem, vanem lub przy silnym bocznym wietrze.
- Bezdroża – jeśli nie macie odpowiedniego ubezpieczenia, nie zjeżdżajcie z utwardzonych dróg. To nie jest warte ryzyka.
- Ronda (ruch okrężny) są wszędzie na Lanzarote.
Parkowanie:
- Większość atrakcji (Park Timanfaya, Caldera de Los Cuervos, Las Grietas, punkty widokowe) ma bezpłatne parkingi
- W miejscowościach turystycznych (Playa Blanca, Arrecife, Puerto del Carmen) parkingi w centrach są płatne (automat, około 1-2 euro/godz)
- Przy plażach parkowanie zazwyczaj darmowe (Famara, Playa del Janubio, inne)
- Niebieskie linie na chodniku = parking płatny, białe linie = parking darmowy
Stacje benzynowe:
Są dość rzadko rozmieszczone, szczególnie w centralnej i północnej części wyspy. Zatankujcie przed dłuższą trasą w góry lub na północ. Stacje są głównie przy większych miejscowościach (Arrecife, Puerto del Carmen, Playa Blanca, Teguise).
Ceny paliwa: Niższe niż w kontynentalnej Hiszpanii – Wyspy Kanaryjskie mają obniżone podatki. Litr benzyny kosztuje około 1,10-1,30 euro, diesel około 1,00-1,20 euro (ceny z listopada 2024, mogą się zmieniać).
Nasza ogólna ocena:
Jazda po Lanzarote jest przyjemnością. Drogi są piękne (widoki zapierające dech), ruch spokojny, a prowadzenie samochodu daje ogromną swobodę w zwiedzaniu. Gdybyśmy nie mieli samochodu, zobaczylibyśmy połowę tego co zobaczyliśmy.
Fuerteventura – opcja na jednodniową wycieczkę z Lanzarote
Jeśli macie więcej czasu, zostajecie na Lanzarote dłużej niż tydzień, lub po prostu chcecie zobaczyć coś innego, możecie rozważyć wycieczkę na Fuerteventurę – sąsiednią wyspę znaną z niekończących się białych plaż i turkusowego oceanu.
Fuerteventura jest zupełnie inna niż Lanzarote. Mniej wulkaniczna, bardziej pustynna, z wydmami przypominającymi Saharę i plażami które ciągną się kilometrami. To raj dla miłośników plażowania, kitesurfingu i windsurfingu.
Promy z Playa Blanca:
Dwie linie promowe łączą Playa Blanca (Lanzarote) z Corralejo (Fuerteventura):
- Naviera Armas – www.navieraarmas.com
- Fred Olsen Express – www.fredolsen.es
Przeprawa trwa około 25-35 minut (to bardzo blisko!). Promy kursują regularnie przez cały dzień (zazwyczaj co 1-2 godziny), więc łatwo zaplanować wycieczkę.
Ceny i bilety:
- Bilet w obie strony (pasażer): około 35-50 euro
- Bilet z samochodem (pasażer + auto): około 80-120 euro (zależnie od wielkości pojazdu)
- Rezerwacja online zalecana, szczególnie w sezonie i weekendy
Możecie pojechać na piechotę (bez samochodu) i wynająć auto na Fuerteventurze, albo zabrać swój samochód z Lanzarote na promie.
Co zobaczyć na Fuerteventurze w jeden dzień:
- Corralejo i Parque Natural de las Dunas de Corralejo – piękne wydmy i białe plaże
- El Cotillo – spokojna rybacka wioska ze świetnymi plażami
- Betancuria – historyczna stolica wyspy, urokliwe miasteczko w górach
- Playa de Cofete – jedna z najpiękniejszych (i najbardziej dzikich) plaż Europy (wymaga dłuższego dojazdu, ale widok jest niesamowity)
Jeśli planujecie jednodniową wycieczkę, skoncentrujcie się na północnej części (Corralejo, El Cotillo, wydmy) – są blisko portu i łatwo je zwiedzić w jeden dzień.
Link do Google Maps: Port Playa Blanca

Praktyczne porady na koniec – rzeczy które warto wiedzieć o Lanzarote
Kilka dodatkowych wskazówek, które mogą Wam się przydać podczas planowania i samego wyjazdu:
Pakowanie:
✅ Wygodne buty trekkingowe lub turystyczne – minimum jedna para na osobę. Wiele miejsc (Caldera de Los Cuervos, Las Grietas, Montaña Roja) wymaga solidnego obuwia. Klapki i sandały NIE wystarczą.
✅ Krem z wysokim filtrem (SPF 50+) – słońce jest silne nawet w listopadzie. Smarujcie się regularnie, szczególnie jeśli spędzacie dużo czasu na zewnątrz.
✅ Okulary przeciwsłoneczne – najlepiej z polaryzacją. Ochronią przed słońcem i wiatrem, który potrafi być bardzo mocny.
✅ Nakrycie głowy – czapka z daszkiem, kapelusz, chusta – cokolwiek co ochroni głowę przed słońcem.
✅ Bluza lub lekka kurtka – na wieczór, do klimatyzowanych pomieszczeń, do jaskiń (Cueva de los Verdes). Choć dni są ciepłe, wieczory i nocy mogą być chłodne.
✅ Woda – zawsze bierzcie butelkę wody do samochodu. Wiele miejsc nie ma punktów sprzedaży, a w upale odwodnienie przychodzi szybko.
Pieniądze:
✅ Gotówka – większość miejsc akceptuje karty (restauracje, hotele, większe sklepy, stacje benzynowe), ale mała gotówka może się przydać. Opłaty parkingowe, drobne zakupy w małych sklepach, ewentualna opłata przy wjeździe na Papagayo – w takich sytuacjach gotówka jest wygodniejsza.
✅ Bankomaty – są w każdej większej miejscowości (Playa Blanca, Arrecife, Puerto del Carmen, Teguise). Wypłata zazwyczaj bez problemu.
Rezerwacje:
✅ Samochód – rezerwujcie online z wyprzedzeniem (najlepiej 2-3 tygodnie wcześniej). Nie popełniajcie naszego błędu!
✅ Cueva de los Verdes, Jameos del Agua i inne popularne atrakcje – warto zarezerwować bilety online z wyprzedzeniem, szczególnie w sezonie.
✅ Restauracje – większość nie wymaga rezerwacji, ale jeśli planujecie kolację w popularnej restauracji w piątek lub sobotę wieczorem, rezerwacja może być dobrym pomysłem.
Internet i komunikacja:
✅ Roaming w UE – Wyspy Kanaryjskie należą do Hiszpanii, więc jeśli macie pakiet roamingu UE, internet i połączenia działają jak w Polsce (bez dodatkowych opłat).
✅ WiFi – większość hoteli, restauracji i kawiarni ma darmowe WiFi.
Jedzenie:
Podczas naszego wyjazdu mieliśmy wyżywienie w hotelu, więc nie testowaliśmy wielu restauracji poza hotelem. Ale jeśli jecie na własną rękę, oto kilka ogólnych wskazówek:
- ceny w restauracjach turystycznych: główne danie 12-25 euro, pizza/pasta 10-15 euro, ryby 15-30 euro
- lokalne wino jest dobre i niedrogie (kieliszek 3-5 euro, butelka 12-20 euro)
- „Papas arrugadas” z sosem mojo – tradycyjne kanaryjskie danie (małe ziemniaki gotowane w słonej wodzie, podawane z pikantnym sosem). Musicie spróbować!
- świeże ryby i owoce morza są świetnej jakości
Podsumowanie – czy warto jechać na Lanzarote w listopadzie?
Po tygodniu spędzonym na Lanzarote możemy powiedzieć jedno: zdecydowanie tak, warto!
Listopad okazał się idealnym czasem na odwiedzenie tej wyspy. Uciekliśmy od polskiej szarości, deszczu i chłodu prosto w słońce, ciepło i niesamowite krajobrazy. Każdego dnia mieliśmy błękitne niebo, przyjemną temperaturę i świetne warunki do zwiedzania. Turystów było wyraźnie mniej niż w szczycie sezonu, więc atrakcje nie były oblężone, a plaże i punkty widokowe – spokojne.
Lanzarote to wyspa która zachwyca surowością i autentycznością. To nie jest typowy kierunek „plaża i leżak” – to miejsce dla ludzi którzy lubią aktywnie spędzać czas, podziwiać naturę, poznawać historię i kulturę. Jeśli szukacie miejsca gdzie możecie naprawdę odpocząć od codzienności, naładować bater ie i zobaczyć coś wyjątkowego – Lanzarote jest strzałem w dziesiątkę.

Plusy wyjazdu na Lanzarote w listopadzie:
✅ piękna, unikalna przyroda – wulkany, lawa, surowe krajobrazy które wyglądają jak z innej planety
✅ świetna pogoda – słońce, ciepło (23-26°C), idealne warunki do zwiedzania
✅ mniej turystów niż w sezonie letnim – spokojniej, mniej kolejek, bardziej kameralnie
✅ możliwość aktywnego zwiedzania bez upałów i tłumów
✅ doskonała infrastruktura turystyczna – wszystko działa sprawnie, bez problemów
✅ pyszne jedzenie i lokalne wino
✅ dobre ceny – poza szczytem sezonu hotele i samochody są tańsze
✅ idealne na ucieczkę od polskiej jesieni – gdy w Polsce jest szaro i deszczowo, tu świeci słońce
Minusy (lub rzeczy o których warto wiedzieć):
❌ silny wiatr – stały towarzysz wyprawy, dla niektórych może być uciążliwy
❌ to nie jest „leż i odpoczywaj” urlop – wiele atrakcji wymaga aktywności, chodzenia, pokonywania dystansów
❌ niektóre miejsca wymagają jazdy po bezdrożach (Papagayo) – ryzyko uszkodzenia samochodu jeśli ubezpieczenie nie pokrywa
❌ ograniczenia dla latania dronem – większość wyspy to strefy ograniczone lub zakazane
❌ długie kolejki w Parku Timanfaya w godzinach porannych (ale można uniknąć przyjeżdżając popołudniem)
Lanzarote to wyspa, która zaskakuje. Nie jest klasycznie „piękna” w rozumieniu palm, białego piasku i turkusowych lagun. Jest surowa, dzika, wulkaniczna, czasem wręcz brutalna w swojej naturze. Ale właśnie w tym tkwi jej niesamowity urok. To miejsce, które zostaje w pamięci, które chce się fotografować, o którym chce się opowiadać. To miejsce, do którego chce się wrócić.
My wróciliśmy z Lanzarote z bateriami na ładowanymi, głowami pełnymi wspomnień, tysiącami zdjęć i już teraz planujemy kolejną wizytę – tym razem z większą ilością czasu na eksplorację północnej części wyspy, Cueva de los Verdes (którego nie udało nam się zobaczyć), i może wycieczkę na Fuerteventurę.
Jeśli rozważacie Lanzarote jako kierunek na listopadowy (lub jakikolwiek inny) wyjazd – jedźcie. Nie pożałujecie. To jedno z tych miejsc, które trzeba zobaczyć na własne oczy, poczuć wiatr we włosach stojąc na klifach, dotknąć ostrej lawy, zobaczyć zachód słońca nad oceanem i po prostu być tam, w tym momencie.










