Spis treści
- Praktyczne informacje przed wyjazdem do Irlandii
- Read Also
- Wild Atlantic Way – najpiękniejsza droga na zachodnim krańcu Europy
- Trasa roadtripu – Irlandia w 7
- Dzień 1 – Przylot do Dublina, Dark Hedges, Dunseverick, Grobla Olbrzyma, Derry
- Dzień 2 – Derry, Malin Head, Slieve League, Largy Viewpoint, Donegal
- Dzień 3 – Sligo, Downpatrick Head, Klify Mocheru, Limerick
- Dzień 4 – Dingle Peninsula: Gallarus, Gwiezdne Wojny, Dunquin Pier, Conor Pass, Killarney
- Dzień 5 – Killarney, Muckross Abbey, Cork, Cobh, Dublin
- Dzień 6 – Dublin: Trinity College, Temple Bar, Zamek, a wieczorem Howth
- Dzień 7 – Guinness Storehouse i powrót do domu
- Kilka słów o Dublinie – ile dni wystarczy?
- Irlandia dla fanów kina – gdzie kręcono największe hity?
- Podsumowanie – Irlandia w 7 dni
- Questions Answered
- Czy warto jechać do Irlandii w 7 dni na roadtrip i jaki jest sens takiej trasy?
- Kiedy najlepiej jechać do Irlandii samochodem i jak wygląda pogoda w sierpniu?
- Jak zaplanować przejazd przez dwa kraje (Republikę Irlandii i Irlandię Północną) logistycznie?
- Jakie są najważniejsze miejsca i atrakcje na trasie Dublin–północ–południe w 7 dni?
- Next Up
Są miejsca, które po prostu zostają w głowie. Nie dlatego, że były idealne, nie dlatego, że wszystko poszło zgodnie z planem – ale dlatego, że dały nam coś, czego nie spodziewaliśmy się znaleźć. Irlandia jest właśnie takim miejscem. Siedem dni, prawie 1 700 kilometrów, lewy pas ruchu, zmienna pogoda, bazaltowe kolumny sprzed 60 milionów lat i klify, przy których człowiek czuje się bardzo mały. Czy warto jechać? Odpowiedź jest tylko jedna: tak, i to jak najszybciej.
Razem z Beatą i Filipem zaplanowaliśmy ten wyjazd od dawna. Sierpień 2023 roku, Kraków → Dublin i z powrotem. Poniżej opisuję naszą trasę dzień po dniu – z tym, co warto zobaczyć, czego unikać i co zabrać w głowie (i bagażniku).
Praktyczne informacje przed wyjazdem do Irlandii
Kiedy jechać – sierpień to dobry wybór
Irlandia nie słynie z palącego słońca i to trzeba przyjąć ze spokojem. Sierpień to jeden z lepszych miesięcy – temperatury oscylują między 15 a 20°C, dni są długie (słońce zachodzi nawet o 21:30), a ryzyko deszczu jest mniejsze niż wczesną wiosną czy jesienią. Mimo to – i to ważna informacja – pogoda w Irlandii zmienia się co chwilę. Możesz wyjść z samochodu w słońcu i wrócić do niego w deszczu. Albo odwrotnie.
My nauczyliśmy się jednego: daj sobie czas. Kilka razy czekaliśmy na okno pogodowe – 20, 30 minut – i za każdym razem się opłacało. Chmury szybko odpływają, wyłazi słońce i robi się zdjęcie, które potem trafia do albumu jako jedno z najlepszych. Irytacja zamienia się w wyrozumiałość, a wyrozumiałość w nagrodę. Taka jest Irlandia.
Obowiązkowo zabrać: warstwę nieprzemakalną (kurtka lub poncho), wygodne buty z amortyzacją, dodatkową parę skarpet. Dosłownie.

Ruch lewostronny – nie taki straszny, ale uważaj na ronda
Dla większości Polaków to największy stres przed wyjazdem. I rozumiem – pierwsze kilometry po wyjechaniu z lotniska przy manualnej skrzyni biegów, gdy automatycznie sięgasz prawą ręką tam, gdzie nie ma drążka, są specyficznym doświadczeniem. Po kilku godzinach jednak da się do tego przyzwyczaić. Wyzwaniem są ronda i wąskie drogi na obszarach wiejskich – tu trzeba uważać szczególnie, bo drogi w Irlandii potrafią być naprawdę wąskie.
Ważna sprawa logistyczna: trasa prowadzi przez dwa różne kraje. Zaczniesz w Republice Irlandii (strefa euro, roaming UE), a przy Grobie Olbrzyma wjedziesz do Irlandii Północnej (Wielka Brytania). Żadnej granicy, żadnej kontroli paszportowej – po prostu pojawi się znak z milami zamiast kilometrów i ceny na stacjach benzynowych w funtach szterlingach. Miej przy sobie odrobinę gotówki w GBP lub kartę bez przewalutowania.
Przy powrocie na południe – z powrotem euro i roaming UE. Prosta zasada: patrzysz na znaki – jeśli są w milach, jesteś w UK.
Samochód i bagaż – kilka słów przestrogi
W Dublinie wynajęliśmy samochód przez SIXT, wybierając tzw. mystery car – opcję, gdzie nie wiesz, co dostaniesz, ale płacisz mniej. Trafiliśmy na Dacię Jogger i – szczerze mówiąc – mogło być gorzej. Duży bagażnik po złożeniu tylnego rzędu siedzeń uratował nas przy trójce osób i sporym bagażu. Mały hatchback byłby problemem.
Gdybym robił to jeszcze raz? Wziąłbym mniej walizek. Codzienne pakowanie i rozpakowanie przy zmianie noclegu jest wyczerpujące i zajmuje czas, który mógłby iść na zwiedzanie. Ale też – paradoksalnie – staje się rytuałem, który nadaje rytm dniom. Traktuj to jako część przygody. Następnym razem: torby podróżne zamiast twardych walizek.
Ceny wypożyczenia samochodu w sierpniu: licz się z kosztami ok. 3 000 zł za tydzień z pełnym ubezpieczniem (zależnie od firmy i ubezpieczenia). Warto dopłacić do pełnego ubezpieczenia – drogi wiejskie w Irlandii są naprawdę wąskie i niespodziewane zarysowania zdarzają się nawet ostrożnym kierowcom.

Noclegi – rezerwuj z dużym wyprzedzeniem
To nie jest kraj, gdzie można improwizować z noclegami w sezonie letnim. Baza noclegowa poza dużymi miastami jest ograniczona, a jej ograniczoność ma bezpośrednie przełożenie na cenę. Zatrzymywaliśmy się w hotelach i B&B (bed & breakfast) – zawsze ze śniadaniem, co uprościło poranną logistykę. Najpiękniejszy klimatycznie nocleg? Killarney – o tym więcej przy dniu 4.
Orientacyjny koszt noclegu dla 3 osób: 150–300 euro za pokój/apartament w B&B w sezonie, zależnie od lokalizacji. W Dublinie drożej – nawet 250–400 euro za noc w centrum za pokoje dla 3 osób. Rezerwując wcześniej oraz podróżując w dwie osoby koszty są zdecydowanie niższe.
Irlandia nie jest tania – budżet na wyjazd
Powiem wprost: Irlandia to jeden z droższych kierunków w Europie i warto to uwzględnić w planowaniu. Noclegi, jedzenie, paliwo (LPG tu nie istnieje – tylko benzyna i diesel), bilety wstępu – wszystko kosztuje więcej niż w Europie Środkowej. Podróż we dwoje jest wyraźnie tańsza przeliczeniowo, bo koszty noclegów dzielą się inaczej niż przy trójce.
Przykładowe koszty wstępu:
- Grobla Olbrzyma: ok. 15–19 euro/os.
- Guinness Storehouse: ok. 25–30 euro/os.
- Klify Mocheru: ok. 8–10 euro/os. (z parkingiem)
- Trinity College / Book of Kells: ok. 16–18 euro/os.
Szacunkowy budżet tygodniowego roadtripu dla 3 osób: 10 000 – 15 000 zł, zależnie od standardu noclegów i liczby płatnych atrakcji, wybranego samochodu i ubezpieczenia. To nie jest weekend w Bieszczadach – ale za to wrażenia zostają na lata.

Wild Atlantic Way – najpiękniejsza droga na zachodnim krańcu Europy

Zanim przejdę do opisu naszej trasy dzień po dniu, warto wspomnieć o jednej rzeczy, która spaja znaczną część tego wyjazdu w logiczną całość. Spora część tego, co przejechaliśmy, biegnie wzdłuż lub pokrywa się z trasą zwaną Wild Atlantic Way – jedną z najdłuższych wyznaczonych nadmorskich tras samochodowych na świecie.
Liczy ok. 2500 km i prowadzi przez całe zachodnie wybrzeże Irlandii – od półwyspu Inishowen w hrabstwie Donegal na północy, aż po Kinsale w hrabstwie Cork na południu. Po drodze przecina dziewięć hrabstw i zahacza praktycznie o każdy zakątek dzikiego atlantyckiego wybrzeża: klify, zatoki, wyspy, miasteczka rybackie i bezkresne plaże. Wzdłuż trasy rozmieszczonych jest ponad 180 oficjalnych punktów widokowych, oznaczonych charakterystycznym brązowym znakiem z falą – tzw. Discovery Points. Część z nich minęliśmy i zatrzymaliśmy się przy nich, nawet nie wiedząc, że to właśnie one.
My przejechaliśmy oczywiście tylko fragment tej trasy – skupiając się na północy (Donegal, Malin Head, Slieve League) i południu (Dingle Peninsula, Klify Mocheru). Pełne pokonanie Wild Atlantic Way od końca do końca zajmuje minimum dwa tygodnie, a realistycznie – trzy lub cztery, jeśli chcesz rzeczywiście poczuć każde miejsce, a nie tylko przez nie przejechać.
Jeśli Irlandia cię zaintryguje po tym wpisie i zaczniesz planować własną trasę, Wild Atlantic Way to najlepszy punkt startowy do układania planu. Oficjalna strona trasy pozwala filtrować Discovery Points według regionu i zainteresowań.
🌐 Wild Atlantic Way – oficjalna strona i mapa trasy
Trasa roadtripu – Irlandia w 7
Nasza trasa – Dublin → Dark Hedges → Giant’s Causeway → Derry → Malin Head → Slieve League → Donegal → Downpatrick Head → Cliffs of Moher → Limerick → Dingle → Killarney → Cork → Cobh → Dublin → Howth
Łączny dystans: ok. 1700 km w 7 dni. Pięć intensywnych dni jazdy, dwa dni w Dublinie (z wypadem do Howth). To naprawdę intensywny plan – ale Irlandia jest skrojona właśnie pod takie roadtripy.
Dzień 1 – Przylot do Dublina, Dark Hedges, Dunseverick, Grobla Olbrzyma, Derry
Samolot z Krakowa, przylot do Dublina (Irlandia) ok. 8:00 rano, odbiór auta w SIXT i prosto na północ. Bez zbędnego zatrzymywania się w stolicy – ta część trasy czeka na koniec wyjazdu. Pierwszego dnia przejechaliśmy łącznie ok. 302 km.
The Dark Hedges – aleja rodem z Gry o Tron
Pierwsze zatrzymanie po ok. 2,5 godziny jazdy z lotniska w Dublinie. Aleja buków posadzona w XVIII wieku przez rodzinę Stuartów jako malownicze podjazd do pobliskiej posiadłości. Dziś to jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w całej Irlandii Północnej – i to głównie dzięki serialowi. Gra o Tron uwieczniła ją jako Kingsroad, drogę, którą Arya Stark uciekała z Królewskiej Przystani w jednym z bardziej pamiętnych ujęć serialu.
Drzewa są wyjątkowo fotogeniczne o każdej porze roku – jesienią złote, zimą nagie i dramatyczne, latem gęste i zielone. Najlepiej przyjechać wcześnie rano (przed 9:00) lub późnym popołudniem – w południe bywa tu spore zgęszczenie turystów. Wstęp wolny, parking w pobliżu płatny.
📍 The Dark Hedges, Bregagh Rd, Armoy
Dunseverick Castle – ruiny z widokiem i świętą historią
Krótki przystanek, dosłownie kilkanaście minut – ale miejsce naprawdę wyjątkowe. Ruiny zamku z V–VI wieku stoją na klifie nad Morzem Północnym, a ich lokalizacja jest równie spektakularna co sama historia. Zamek był jednym z najważniejszych punktów na starożytnym szlaku handlowym łączącym Irlandię ze Szkocją. Według tradycji to właśnie tu nocował święty Patryk w czasie swoich wędrówek misyjnych po wyspie – patronowi Irlandii trudno tu odmówić dobrego gustu jeśli chodzi o noclegi.
Dziś zostały tylko fragmenty murów, ale panorama z tej skały na okoliczne klify i morze jest warta zatrzymania się na chwilę dłużej, niż pierwotnie planowałeś.
📍 Dunseverick Castle, Causeway Coast
Grobla Olbrzyma – UNESCO i 60 milionów lat historii
Jedno z naszych NAJ całego wyjazdu. Około 40 000 idealnie sześciokątnych kolumn bazaltowych, powstałych ok. 60 milionów lat temu w wyniku gwałtownego stygnięcia lawy wulkanicznej. Geometria jest tak regularna, że trudno uwierzyć, że zrobiła to natura. Wpisane na listę UNESCO jako jeden z nielicznych naturalnych cudów w tej części Europy.
Legenda mówi inaczej: Groblę miał zbudować celtycki olbrzym Finn McCool (Fionn mac Cumhaill) jako drogę do Szkocji, żeby zmierzyć się z rywalem – szkockim gigantem Benandonnerem. Historia ma nawet finał: gdy Finn zobaczył jak ogromny jest przeciwnik, żona schowała go przebrany za niemowlę. Szkot, przerażony myślą jak wielki musi być ojciec takiego dziecka, uciekł z powrotem do Szkocji, niszcząc za sobą groblę. Po tej wizycie na kolumnach naprawdę nie jest trudno zrozumieć, dlaczego ta opowieść mogła brzmieć wiarygodnie.
Praktycznie: bilety wstępu kupuj online z wyprzedzeniem – w sezonie kasy bywają długo oblegane. Teren jest kamienisty i nierówny, wygodne buty z dobrą podeszwą to tu nie opcja, a konieczność. Spacer po formacjach i zejście do wody zajmuje ok. 1,5–2 godziny. Najlepiej przyjeżdżać rano – ok. 9:00–10:00, zanim dotrą autokarowe grupy wycieczkowe.
🎟️ Bilety online – National Trust Giant’s Causeway 📍 Giant’s Causeway, Co. Antrim
Po Grobli Olbrzyma – ok. godzina jazdy do Derry na nocleg.





Dzień 2 – Derry, Malin Head, Slieve League, Largy Viewpoint, Donegal
Dzień pełen widoków i jednocześnie ten, który daje poczucie, że zaczyna się prawdziwa Irlandia – ta dzika, wietrzna, prawie niezaludniona. Łącznie ok. 166–200 km jazdy.
Derry – miasto z kompletnie zachowanymi murami obronnymi
Jeśli zostajesz w Derry na nocleg, warto poświęcić wieczór lub poranek na krótki spacer wzdłuż murów obronnych. Derry jest jednym z zaledwie kilku miast w Europie, które zachowało kompletne, oryginalne mury obronne – zbudowane przez Brytyjczyków w XVII wieku, mają ok. 1,5 km długości i nadal w całości otaczają stare miasto. Ze spaceru po nich roztacza się świetny widok zarówno na historyczne centrum, jak i na drugą stronę rzeki Foyle.
Miasto ma też intensywną historię polityczną – było jednym z epicentrów konfliktów między społecznościami protestancką i katolicką w czasie Kłopotów (The Troubles) w XX wieku. Murale w Bogside wciąż opowiadają tę historię wprost.
Wstęp wolny, spacer wokół murów zajmuje ok. 45–60 minut.
Malin Head – najbardziej na północ w całej Irlandii
Najdalej wysunięty na północ punkt Irlandii i jedno z tych miejsc, które działają na wyobraźnię przez samą swoją geograficzną symbolikę. Surowe, wietrzne, z widokiem na bezkres Atlantyku. Kręcono tu sceny do Gwiezdnych Wojen: Ostatniego Jedi – jeśli pamiętasz sekwencje na wyspie Luke’a Skywalkera z VIII odcinka, to właśnie tu powstawały. Trudno o lepszy plan zdjęciowy – filmowcy wiedzieli co robią.
Na wzgórzach wokół punktu widokowego można znaleźć napisy „EIRE” wyłożone kamieniami w czasie II wojny światowej. Były to oznaczenia dla pilotów alianckich i osi, informujące, że lecą nad neutralną Irlandią – swoiste ostrzeżenie „tu nie strzelać”. Historia zamknięta w układzie kamieni w trawie.
Spacer w okolicach punktu widokowego i pobliskich klifów to ok. 1–1,5 godziny. Wstęp wolny. Idealnie przyjechać rano lub wczesnym popołudniem – wiatr tu wieje praktycznie zawsze, ale poranne światło jest piękniejsze.
Slieve League – klify wyższe od Klifów Mocheru i bez tłumów
To jeden z ukrytych skarbów Irlandii i – nie waham się tego powiedzieć – jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie widziałem w życiu. Klify Slieve League wznoszą się na ponad 600 metrów nad poziomem morza, co czyni je wyraźnie wyższymi od słynnych Klifów Mocheru (214 m). A przy tym – zdecydowanie mniej zatłoczonymi. Tu nie ma kolejek do kas, tłoku przy balustradach ani autobusów turystycznych jeden za drugim. Jest za to wiatr, przestrzeń i widok, który człowiek pamięta długo.
Droga na parking przy centrum odwiedzających jest wąska i kręta – jadąc w górę, mijasz samochody jadące w dół na odcinkach, które sprawiają, że zaczniesz wierzyć w cuda. Ale da się. Z parkingu spacer na główny punkt widokowy to ok. 15–20 minut pieszo. Jeśli chcesz iść wyżej, na grzbiet One Man’s Pass – licz się z bardziej wymagającym trekkingiem i koniecznie sprawdź warunki pogodowe. Ścieżka jest eksponowana i przy silnym wietrze po prostu niebezpieczna.
Najlepiej przyjechać w godzinach 10:00–14:00 – wczesne popołudnie daje dobre światło od strony morza.
📍 Slieve League Cliffs, Co. Donegal 🌐 slieveleaguecliffs.ie
Largy Viewpoint – niedoceniony widok na koniec dnia
[PLACEHOLDER: zdjęcie – Largy Viewpoint, zachód słońca nad zatoką]
Krótki przystanek po drodze do Donegal, ale naprawdę warty uwagi. Punkt widokowy z panoramą na zatokę Donegal Bay o zachodzie słońca – jedno z tych miejsc, które trafiają do portfolio fotografa od razu. Wjazd na parking jest bezpłatny, nie ma tu żadnej infrastruktury turystycznej – tylko widok. Idealny czas: ok. godzinę przed zachodem słońca.
📍 Largy Viewpoint, Co. Donegal
Ukryty sekret Largy – wodospad w jaskini pływowej
Tuż pod punktem widokowym kryje się jedno z tych miejsc, o których nie ma tablic, drogowskazów ani tłumów turystów – przynajmniej dopóki trafisz tu o właściwej porze. Largy Waterfall, znany też jako „Secret Waterfall Donegal”, to wodospad ukryty w nadmorskiej jaskini bezpośrednio przy linii brzegowej. Strumień spada z ok. 50 metrów wprost na skały, a następnie odpływa do morza. Jaskinia jest częściowo pozbawiona dachu, co sprawia, że przy dobrym świetle widok jest absolutnie niepowtarzalny.
Jest jednak jeden warunek, który decyduje o wszystkim: można tu dotrzeć wyłącznie podczas odpływu. Jaskinia jest pływowa – przy przypływie całkowicie wypełnia się wodą i wejście staje się niemożliwe, a próba powrotu – niebezpieczna. To nie jest przesadzone ostrzeżenie: woda wchodzi szybko i nie czeka.
Jak tu dotrzeć: parking przy Largy Viewpoint (tylko kilka miejsc przy drodze). Stąd ok. 250 metrów w kierunku północno-wschodnim wzdłuż drogi R263 do wejścia na prywatny teren (szukaj tabliczek przy bramce). Następnie ok. 500 metrów przez prywatne pole do linii brzegowej, a potem ok. 350 metrów po śliskich skałach wzdłuż wybrzeża do jaskini. Łącznie ok. 20–25 minut w jedną stronę.
Teren jest wymagający – skały przy wejściu do jaskini są wyjątkowo śliskie, droga nieoznakowana i miejscami stroma. Zdarzały się tu poważne urazy. To nie jest miejsce dla osób o ograniczonej sprawności ruchowej ani dla dzieci bez dorosłego asekurującego każdy krok.
Kluczowe zasady bezpieczeństwa:
- przyjedź ok. godziny przed przewidywanym odpływem – to daje czas na zejście, zwiedzenie i spokojny powrót zanim woda zacznie wracać
- sprawdź tablice pływów tego konkretnego dnia – niski odpływ różni się znacznie w zależności od fazy księżyca; najlepszy warunek to tzw. syzygijny (spring tide) z poziomem wody poniżej 0,5 m
- nie idź samotnie – jeśli coś pójdzie nie tak na skałach, pomoc może być bardzo daleko
- buty wodoodporne z bardzo dobrą podeszwą to absolutne minimum
- wejście jest przez prywatny teren – respektuj zasady, zamknij bramkę za sobą
Wodospad robi największe wrażenie po intensywnych opadach deszczu, gdy strumień płynie z pełną mocą. Przy suszy jest skromniejszy, ale i tak wyjątkowy ze względu na samą lokalizację.
Dzień 3 – Sligo, Downpatrick Head, Klify Mocheru, Limerick
Najdłuższy dzień trasy – prawie 413 km – ale każdy kilometr miał sens. To był dzień, który zapamiętamy najdłużej.
Sligo – instalacja „Waiting on the Shore”
Krótki przystanek foto po drodze. W Sligo stoi artystyczna instalacja „Waiting on the Shore” – stalowe sylwetki postaci wpatrzone w morze, nawiązujące do historii irlandzkiej emigracji i tych, którzy odpłynęli za ocean i nigdy nie wrócili. Kto zna historię Wielkiego Głodu i masowej emigracji z Irlandii w XIX wieku, poczuje w tym miejscu coś więcej niż tylko estetykę.
📍 Waiting on the Shore, Sligo Harbour

Downpatrick Head – urwisko, oderwana skała i brak ogrodzeń
To jedno z moich absolutnych odkryć całego wyjazdu. Nie ma tu parkingu za 20 euro, centrum turystycznego ani kolejki do kasy. Jest za to Dún Briste – samotna skalna wieża oderwana od lądu podczas wielkiego sztormu w 1393 roku. Stoi teraz kilkanaście metrów od klifu. Morze odcięło ją od lądu i zostawiło w zawieszeniu – skała i brak możliwości dotarcia na szczyt.
Według legendy Downpatrick Head jest też miejscem, gdzie święty Patryk rozbił swoją laskę o ziemię, wypędzając złego ducha, a w miejscu uderzenia powstała studnia świętego Patryka. Dziś pielgrzymi nadal odwiedzają to miejsce w dzień jego święta.
Miejsce jest dzikie i autentyczne. Ogrodzeń jest tu mało, klif jest stromy i bez barier – zachowaj ostrożność, trzymaj dzieci blisko. Droga dojazdowa prowadzi przez pola, a parking to de facto pobocze drogi polnej.
Najlepiej przyjechać rano lub wczesnym popołudniem, kiedy światło pada od strony oceanu i wydobywa teksturę klifu. Wstęp wolny.
Klify Mocheru – ikona Irlandii i plan filmowy
Nasze NAJ numer jeden. Cliffs of Moher ciągną się przez 8 km wzdłuż wybrzeża hrabstwa Clare, wznoszą się na wysokość do 214 metrów i są jednym z najbardziej fotografowanych miejsc w całej Europie. Przy dobrej pogodzie widać stąd wyspy Aran, góry Connemara i – w wyjątkowo klarowne dni – wybrzeże Galway. Widoki, które nie mieszczą się w kadrze.
Wątek filmowy: Klify Mocheru pojawiły się w filmie Harry Potter i Książę Półkrwi jako jaskinia nad morzem, w której Dumbledore i Harry szukają horkruksa. Kręcono tu też inne produkcje – surowy, dramatyczny krajobraz po prostu sam się o to prosi.
Przy wejściu stoi Wieża O’Briena – okrągła kamienna wieża z 1835 roku, zbudowana przez lokalnego właściciela ziemskiego jako punkt widokowy dla turystów (tak – turystyczna infrastruktura istniała tu już 200 lat temu). Z wieży widok jest jeszcze szerszy, wejście za dodatkową opłatą.

Praktycznie: bilety kupuj online z wyprzedzeniem, szczególnie w sezonie. My trafiliśmy tu pod wieczór i to okazał się strzał w dziesiątkę – mniej tłumów, złote światło słoneczne. Spacer wzdłuż klifów (do wieży O’Briena i z powrotem) to ok. 2–3 godziny. Teren przy krawędzi klifu jest na wielu odcinkach nieogrodzony. Naprawdę nie podchodź za blisko krawędzi – wiatr tu bywa silny i nieprzewidywalny.
Idealny czas wizyty: późne popołudnie lub ok. godzinę przed zachodem słońca – tłumy rzedną, a światło robi cuda.
🎟️ Bilety online – Cliffs of Moher 📍 Cliffs of Moher, Co. Clare
Dzień 4 – Dingle Peninsula: Gallarus, Gwiezdne Wojny, Dunquin Pier, Conor Pass, Killarney
Dzień na Półwyspie Dingle to dla mnie najbardziej widokowy dzień całego roadtripu – i prawdopodobnie jeden z piękniejszych dni w podróżach, jakie pamiętam. Łącznie ok. 229 km.
Blennerville Windmill – największy działający wiatrak w Irlandii
Szybki przystanek po drodze z Limerick w kierunku Dingle. Blennerville Windmill to największy działający wiatrak w całej Irlandii, zbudowany ok. 1800 roku. Ale to nie rozmiar jest tu najważniejszy – z tego miejsca odpływały statki emigrantów podczas Wielkiego Głodu w XIX wieku. Szacuje się, że w latach 1845–1852 z Irlandii uciekło ok. 2 milionów ludzi. Wiatrak stał, gdy na statkach przepychano się ludzie bez grosza przy duszy, chcący przeżyć. Historia odkłada się na wszystkim, co tu widzisz.
📍 Blennerville Windmill, Tralee 🌐 blennervillewindmill.ie

Gallarus Oratory – kaplica bez zaprawy, która przetrwała 1200 lat
Jeden z tych skarbów, które działają inaczej, gdy rozumiesz, co widzisz. Gallarus Oratory to wczesnochrześcijańska kaplica zbudowana prawdopodobnie między VII a IX wiekiem – bez żadnej zaprawy murarskiej. Kamień na kamieniu, w technice łupkowej, z idealnie dopasowanymi płytami tworzącymi kształt łodzi wywróconej do góry dnem. I co najważniejsze: do dziś szczelna. Ponad 1000 lat i środek pozostaje suchy.
Obiekt jest malutki – wnętrze mieści może kilkanaście osób – ale ma w sobie coś, czego nie ma wiele większych kościołów. Wstęp bezpłatny, parking przy centrum płatny. Zwiedzanie zajmuje ok. 20–30 minut.
📍 Gallarus Oratory, Dingle Peninsula
Dingle Peninsula – krajobrazy rodem z Gwiezdnych Wojen
Na Półwyspie Dingle kręcono sceny do Gwiezdnych Wojen: Przebudzenie Mocy i Ostatniego Jedi – surowe, prawie kosmiczne krajobrazy zachodniej Irlandii nadają się do tego idealnie. Wyspy Blasket widoczne z wybrzeża wyglądają jak kadry z science fiction. Jeśli jedziesz wzdłuż wybrzeża i nagle poczujesz, że jesteś w innej galaktyce – jesteś we właściwym miejscu.
Cała trasa wzdłuż półwyspu to jedno z tych doświadczeń, gdzie co kilka kilometrów zatrzymujesz się, wysiadasz i przez chwilę stoisz bez słowa.

Dunquin Pier – jeden z najpiękniejszych widoków w Irlandii
To jedno z naszych absolutnych NAJ całego wyjazdu. Dunquin Pier to stary kamienny pomost na zachodnim krańcu Półwyspu Dingle – najdalej wysuniętym w kierunku Ameryki punkcie Europy kontynentalnej. Z charakterystyczną zygzakowatą ścieżką prowadzącą w dół po klifie do małego pomostu, skąd niegdyś odpływały łodzie na wyspy Blasket – zamieszkałe przez małą gaelicką społeczność rybacką aż do 1953 roku, gdy ostatnich mieszkańców ewakuowano na stały ląd.
Wejście na dół zajmuje ok. 10–15 minut stromą, kamienistą ścieżką – buty bez obcasów, to nie jest miejsce na sandały. Na dole: cisza, wiatr i Wyspy Blasket na horyzoncie. Na górze: jeden z najlepszych kadrów w Irlandii.
Najlepiej odwiedzić późnym popołudniem – słońce zachodzi nad oceanem, wyspy Blasket złocą się w świetle i rozumiesz, dlaczego fotografowie przyjeżdżają tu specjalnie na tę jedną godzinę.
Conor Pass – najwyżej położona przejezdna droga w Irlandii
Jeśli jesteś na Dingle, Conor Pass to niemal obowiązkowy punkt. Droga prowadzi przez przełęcz na wysokości ok. 456 m n.p.m. – to najwyżej położona przejezdna droga w całej Irlandii. Wąska, kręta, z ostrymi zakrętami i bez barier po jednej stronie. Widoki w obie strony są spektakularne.
Dla kierowców z dużymi autami: droga naprawdę jest wąska – minięcie się z kolejnym samochodem wymaga skupienia i niekiedy cofnięcia. Z tirem to niemożliwe – nie próbuj. Unikaj tej drogi przy złej pogodzie lub mgle – jesienią i zimą bywa tu oblodzona.
📍 Conor Pass, Dingle Peninsula
Kinard Beach – dzika plaża na koniec dnia
Prosto z Conor Pass – zachód słońca na Kinard Beach. Szeroka, dzika plaża bez tłumów, bez parkomatów, bez kawiarni. Tylko piasek, morze i niebo. Idealne zakończenie najpiękniejszego dnia trasy.
Wieczorem dojazd do Killarney na nocleg.


Dzień 5 – Killarney, Muckross Abbey, Cork, Cobh, Dublin
Dzień powrotny w kierunku Dublina – najdłuższy logistycznie (ok. 348 km), z kilkoma ciekawymi przystankami.
Killarney i Killarney National Park – zostań tu dłużej, niż planujesz
Killarney było dla nas głównie bazą noclegową – najpiękniejszą na całej trasie. Klimatyczny B&B, ciepłe śniadanie, spokojne miasteczko. Ale Killarney to znacznie więcej niż nocleg. Killarney National Park to jeden z najpiękniejszych parków narodowych w Irlandii – jeziora Killarney, zamki, szlaki przez stare lasy, jelenie chodzące dosłownie przez miasto. Gdybym planował tę trasę jeszcze raz, zatrzymałbym się tu na dwa dni.
📍 Killarney National Park 🌐 killarneynationalpark.ie
Muckross Abbey – klasztor z drzewem, które wszystko pamięta
To jeden z tych obrazów, który zostaje w głowie długo po powrocie. Muckross Abbey to ruiny klasztoru franciszkanów z XV wieku, a w jego centralnym dziedzińcu rośnie ogromny cis – stary, skręcony, rozkładający gałęzie jak naturalny baldachim nad ruinami. Wiek tego drzewa ocenia się na ok. 500 lat – rośnie tu od czasów, gdy klasztor był jeszcze czynny.
W podziemiach klasztoru spoczywają szczątki dawnych irlandzkich wodzów i szlachty z Munsteru. Całość jest otwarta – można wejść do środka, zejść do krypty, dotknąć kamiennych ścian, które pamiętają Tudorów. Wstęp wolny, parking przy wejściu do parku.



Cork – szczerze, bez owijania w bawełnę
Jechaliśmy przez Cork, bo tak prowadziła trasa. Zatrzymaliśmy się przy Elizabeth Fort (dawna twierdza z XVII wieku, dziś z widokiem na miasto) i Blackrock Castle (dziś centrum nauki i astronomii). Miasteczko jak miasteczko. Nic szczególnego nas nie urzekło – jeśli masz ograniczony czas, Cork możesz spokojnie potraktować jako logiczny przystanek na kawę i paliwo.

Cobh – ostatni port Titanica
To jest przystanek, który gorąco polecam – i który Cork zupełnie przyćmiewa. Miasteczko Cobh (wymawia się „kowf”, nie „kob”) jest znane z kolorowych domków wspinających się po wzgórzu i jednego konkretnego faktu historycznego: to stąd Titanic odpłynął w swój ostatni rejs 11 kwietnia 1912 roku. Cobh był jego ostatnim portem przed kursem na Atlantyk. Wielu pasażerów wsiadło właśnie tu – i nigdy nie wróciło.
Jest tu Cobh Heritage Centre z muzeum historii emigracji i Titanica, a nad miastem dominuje gotycka katedra św. Colmana – widoczna z każdego miejsca w porcie. Spacer po mieście zajmuje ok. 1–1,5 godziny.
📍 Cobh, Co. Cork 🌐 cobhheritage.com



Po Cobh – długa trasa na Dublin (ok. 3 godziny). Wieczór w stolicy.
Dzień 6 – Dublin: Trinity College, Temple Bar, Zamek, a wieczorem Howth
Pierwszy dzień w Dublinie – pieszo przez centrum, a wieczorem specjalny wypad.
The Spire – igła Dublina
Zaczęliśmy od centrum. The Spire (oficjalnie: Monument of Light) to stalowa wieża o wysokości 120 metrów na O’Connell Street, postawiona w 2003 roku w miejscu dawnej kolumny Nelsona (wysadzonej przez irlandzkich nacjonalistów w 1966 roku). Dominanta urbanistyczna, punkt orientacyjny i obiekt ironicznych komentarzy Dublińczyków, którzy do dziś kłócą się, czy wieżę lubią. Zdjęcie – 5 minut. Dalej.

Trinity College i Book of Kells – jedna z najpiękniejszych bibliotek świata
Jeden z najpiękniejszych wnętrz, jakie można zobaczyć w Irlandii, a może i w całej Europie. Long Room w Trinity College to 65-metrowy hall z ponad 200 000 najstarszych książek uczelni ustawionych w galeriach na dwóch poziomach, z popiersiem Jonathana Swifta pośrodku. Jeśli kochasz książki i historię, możesz tu stać godzinę bez ruchu.
Tu przechowywany jest też Book of Kells – iluminowany manuskrypt z IX wieku, stworzony przez celtyckich mnichów, jeden z najcenniejszych rękopisów w historii Europy. Każda strona to dzieło sztuki.
Bilety kupuj online – w sezonie kolejka jest długa, a online jest wyraźnie taniej. Zwiedzanie zajmuje ok. 1–1,5 godziny.
ps. Long room był najpewniej inspiracją dla twórców Star Wars: Episode II – Atak Klonów dla sceny w Archiwum Świątyni Jedi z Obi-Wan Kenobi.
🎟️ Bilety – Trinity College Dublin 📍 Trinity College, Dublin 2

Katedra św. Patryka – największa w Irlandii
Największa katedra w Irlandii, wzniesiona w XII wieku w miejscu, gdzie – według tradycji – święty Patryk chrzcił pierwszych Irlandczyków ze studni. Wewnątrz pochowany jest Jonathan Swift (autor Podróży Guliwera), który przez lata był jej dziekanem i najwyraźniej nie żałował tej pozycji. Zwiedzanie ok. 30–45 minut, bilety ok. 8–10 euro.
📍 St Patrick’s Cathedral, Dublin 🌐 stpatrickscathedral.ie

Zamek Dubliński i Temple Bar
Zamek Dubliński to centrum administracyjne Irlandii od XIII wieku, przez setki lat siedziba angielskich namiestników. Dziś muzeum i miejsce ceremonii państwowych – warto wejść choć na dziedziniec.
Temple Bar to najbardziej turystyczna dzielnica Dublina, pełna pubów, galerii i street artu. Ceny w restauracjach są tu wyższe niż gdziekolwiek indziej w mieście, ale klimat wąskich uliczek i wieczornych pubów jest tego wart. Wieczorny spacer po Temple Bar to element dublinskiego doświadczenia, którego nie warto omijać.
📍 Dublin Castle 📍 Temple Bar, Dublin

Howth i Baily Lighthouse – wieczorny wypad Beaty
Wieczorem pierwszego dnia w Dublinie zrobiliśmy coś wyjątkowego, co od dawna czekało na realizację. Beata mieszkała kiedyś rok w pobliżu Dublina i chciała mi pokazać Howth – małe miasteczko portowe na półwyspie ok. 15 km od centrum, do którego od dawna chciała wrócić. Pojechaliśmy.
I dobrze zrobiliśmy.

Howth to rybacka wioska z portem, klifami i atmosferą, której w centrum Dublina nie znajdziesz. Na półwyspie możesz przejść szlakiem klifowym (najkrótszy, zielony szlak Cliff Path Loop to ok. 6 km, zajmuje 2–3 godziny), poobserwować foki przy nabrzeżu albo po prostu usiąść na klifie i patrzeć na morze. My wybraliśmy to ostatnie – zachód słońca nad Zatoką Dublińską to jest coś, co warto zaplanować.
Na końcu półwyspu stoi Baily Lighthouse – jedna z najstarszych latarni morskich w Irlandii. Pierwsza latarnia w tym miejscu stanęła już w 1667 roku z inicjatywy Karola II, jako część sieci sześciu latarni morskich na wybrzeżu Irlandii. Ta, którą widzimy dziś, pochodzi z 1814 roku – zbudowana z granitu, wznosi się 41 metrów nad poziomem morza i przez prawie 200 lat była obsługiwana przez kolejnych latarników. Jako ostatnia z irlandzkich latarni przeszła na tryb automatyczny – ostatni latarnik opuścił ją 24 marca 1997 roku. To było zaledwie niespełna 30 lat temu.
Warto wiedzieć, że właśnie to miejsce było historycznym punktem, z którego Wikingowie uciekali po przegranej Bitwie pod Clontarf w 1014 roku – jednej z ważniejszych bitew w historii Irlandii, w której Brian Boru pokonał najeźdźców, ale sam zginął. Historia układa się tu warstwami.
Dotarcie do latarni pieszo z centrum Howth to ok. 3,5 km w jedną stronę (droga klifowa, ok. 40–50 minut). Latarnia nie jest udostępniona do zwiedzania od środka, ale widok z zewnątrz i panorama Zatoki Dublińskiej w wieczornym świetle są wystarczającym powodem.
Idealny czas wizyty: godzinę przed zachodem słońca. Z Dublina najłatwiej dojechać kolejką DART (linia na Howth, ok. 30 minut, ok. 3,30 euro w jedną stronę) lub samochodem (parking przy porcie).
📍 Baily Lighthouse, Howth Head


Dzień 7 – Guinness Storehouse i powrót do domu
Ostatni dzień. Wylot z Dublina ok. 23:00, więc mieliśmy cały dzień na miasto.
Guinness Storehouse – obowiązkowy punkt w Dublinie

Najpopularniejsza atrakcja Dublina i – niespodziewanie – jedna z naprawdę dobrych atrakcji turystycznych. 7 pięter historii browaru Guinness, technologia produkcji, historia rodziny i marki oraz na szczycie Gravity Bar z panoramicznym widokiem 360° na Dublin. A wszystko to na terenie browaru działającego nieprzerwanie od 1759 roku – Arthur Guinness podpisał dzierżawę gruntu na 9000 lat, co z perspektywy czasu wydaje się całkiem rozsądną decyzją.
W cenie biletu wchodzi pint Guinnessa – i to nie byle jakiego, bo świeżo nalewany przy barze na szczycie, z widokiem na miasto, smakuje inaczej niż gdziekolwiek indziej. Bilety kupuj online – taniej i bez kolejki. Zwiedzanie zajmuje ok. 1,5–2 godziny.
🎟️ Bilety – Guinness Storehouse 📍 Guinness Storehouse, St James’s Gate
Po zwiedzaniu – spacer po centrum, zakupy na O’Connell Street i transfer na lotnisko. Wylot ok. 23:00, powrót do Krakowa.
Kilka słów o Dublinie – ile dni wystarczy?
Dublin to miasto, które jedni pokochają, a inni uznają za zwykłą europejską stolicę. Centrum jest ładne, puby klimatyczne, Trinity College robi duże wrażenie, a Howth w wieczornym świetle to niespodziewany bonus. Ale – i mówię to uczciwie – dwa dni w Dublinie to zupełnie wystarczająco, chyba że masz szczególne powody (muzyka na żywo, konkretne wystawy, historia). Ceny noclegów i jedzenia w centrum są wysokie. Zostaliśmy dwa dni i dobrze zagospodarowaliśmy czas, ale nie zostalibyśmy dłużej.
Irlandia dla fanów kina – gdzie kręcono największe hity?
Jeśli jesteś fanem kina i lubisz odwiedzać miejsca, które zna cały świat z ekranu, mam dla ciebie bardzo dobrą wiadomość: Irlandia to jeden z najbardziej „filmowych” krajów w Europie. Surowe klify, dzikie wybrzeża, średniowieczne zamki i nieprzebyte lasy od dekad przyciągają reżyserów szukających planety sprzed tysiąca lat, fantastycznego królestwa albo plaży normandzkiej w czasie II wojny światowej. I znajdowali to wszystko tutaj, na tej jednej wyspie.
Część z tych lokalizacji przejechaliśmy na naszej trasie – inne są tak blisko, że warto je zaplanować z wyprzedzeniem.
Gra o Tron – Irlandia Północna to prawie cały Westeros
W Irlandii Północnej nakręcono ok. 70% całego serialu – zarówno w plenerze, jak i w studiach filmowych. To tu powstawały sceny, które zapamięta każdy fan: od mglistych lasów na północy po skaliste wybrzeże Iron Islands.
Miejsca na naszej trasie:
Dark Hedges – bukowa aleja, którą przejechaliśmy pierwszego dnia, to kultowy Kingsroad z drugiego sezonu, którym Arya Stark uciekała z Królewskiej Przystani. Na żywo robi jeszcze większe wrażenie niż na ekranie.
Downpatrick Head – klify przy Dún Briste pojawiały się w tle przy scenach kręconych na surowym, północnym wybrzeżu Westeros.
Dodatkowe lokalizacje w Irlandii Północnej, które warto odwiedzić:
- Castle Ward nad jeziorem Strangford Loch – to prawdziwy zamek Winterfell, siedziba rodu Starków
- Carrickfergus Castle – jedna z lepiej zachowanych normandzkich twierdz, tło dla scen w Królewskiej Przystani
- Ballintoy Harbour – port Żelaznych Wysp, Pyke
- Downhill Beach – 11-kilometrowa plaża, na której Melisandre spaliła posągi Siedmiu Bogów Westeros
A jeśli chcesz zobaczyć kulisy produkcji od środka: Game of Thrones Studio Tour w Linen Mill Studios niedaleko Banbridge (między Belfastem a Dublinem) jest otwarte dla turystów od 2022 roku – można zobaczyć m.in. scenografię Winterfell, Królewskiej Przystani i autentyczne kostiumy z serialu.
🎟️ Game of Thrones Studio Tour – bilety i info📍 Linen Mill Studios, Banbridge, Irlandia Północna
Gwiezdne Wojny – galaktyka daleka, daleka… albo po prostu Kerry i Donegal
Dwie części sagi – Przebudzenie Mocy i Ostatni Jedi – były w znacznej mierze kręcone w Irlandii, a ekipa filmowa była tak zachwycona tym miejscem, że po zakończeniu zdjęć zamieściła podziękowania w lokalnych gazetach.
Najważniejsza lokalizacja – Skellig Michael: Ta skalista wyspa u wybrzeży hrabstwa Kerry, gdzie w VI–VIII wieku funkcjonował chrześcijański klasztor, stała się planetą Ahch-To – miejscem, gdzie Rey odnajduje Luke’a Skywalkera na końcu Przebudzenia Mocy. Wyspa jest wpisana na listę UNESCO i wygląda tak, jakby ktoś wziął krajobraz z science fiction i postawił go na ziemi.
Miejsca na naszej trasie:
Malin Head (dzień 2) – najdalej wysunięty na północ punkt Irlandii był jedną z lokalizacji zdjęciowych Ostatniego Jedi, jako alternatywne ujęcia planety Ahch-To.
Dingle Peninsula / Ceann Sibéal (dzień 4) – na Półwyspie Dingle, przy Ceann Sibéal, zbudowano sztuczne chaty z kamienia, stylizowane na te z Skellig Michael, i nakręcono tu dodatkowe sceny jako planeta Luke’a Skywalkera. Jedzie się przez nie, nie zawsze wiedząc o tym – my jechaliśmy.
Skellig Michael jest poza naszą trasą, ale jeśli planujesz wyjazd: rejs na wyspę organizowany jest sezonowo z portu Portmagee (hrab. Kerry). Liczba odwiedzających jest ściśle limitowana – rezerwuj z bardzo dużym wyprzedzeniem.
🌐 Skellig Michael – informacje i rezerwacje rejsów📍 Portmagee, Co. Kerry – port rejsów na Skellig Michael
Harry Potter – klify i horkruksy
W Harrym Potterze i Księciu Półkrwi Klify Mocheru odegrały rolę klifów, u których podnóża kryje się jaskinia z horkruksem – Harry i Dumbledore stoją na skraju urwiska, a przed nimi rozciąga się ocean. Jeśli pamiętasz tę scenę, wiesz, dlaczego stojąc na Klifach Mocheru miałem déjà vu.
Dodatkowy smaczek: w wersji kinowej widoczna jest też skała Lemon Rock przy Skellig Michael w hrabstwie Kerry – użyta jako pośrednia lokalizacja między klifami a wejściem do jaskini.
Braveheart – Szkocja kręcona w Irlandii
Klasyk z Melem Gibsonem, którego akcja rozgrywa się w Szkocji – a który w znacznej mierze powstał w Irlandii. Trim Castle w hrabstwie Meath, największy normandzki zamek w Irlandii, udawał w filmie średniowieczne miasto York, a kilka bitewnych sekwencji nakręcono na równinach Kildare i w górach Wicklow. Zamek jest dobrze dostępny z Dublina – godzina jazdy.
Szeregowiec Ryan – Normandia nakręcona w Wexford
Słynna, 20-minutowa scena lądowania w Normandii z Szeregowca Ryana Stevena Spielberga powstała na plaży Curracloe w hrabstwie Wexford – wybranej ze względu na uderzające podobieństwo do Omaha Beach. Do scen batalistycznych zaangażowano tysiące żołnierzy irlandzkiej armii rezerwowej, a eksplozje były widoczne z odległości wielu kilometrów. Plaża dziś wygląda spokojnie i pięknie – tylko znając kontekst, patrzysz na nią inaczej.
📍 Curracloe Beach, Co. Wexford
Podsumowanie – Irlandia w 7 dni
Irlandia zaskoczyła nas na niemal każdym etapie. Nie dlatego, że spodziewaliśmy się czegoś złego – ale dlatego, że skala piękna i dzikości tego miejsca przerosła oczekiwania. Prawie 1700 km, siedem dni, dwa kraje. I przekonanie, że to nie był ostatni raz.
Plusy
- niesamowita przyroda – klify, wybrzeża, zielone wzgórza, nic nie jest sztuczne
- dzikie i spokojne miejsca poza głównymi szlakami – Slieve League i Downpatrick Head bez tłumów
- jedno miejsce, dwa kraje – Irlandia i Irlandia Północna na jednej trasie
- bogactwo historyczne i filmowe – Gra o Tron, Gwiezdne Wojny, Harry Potter, Titanic
- sierpień to dobry wybór – długie dni, relatywnie lepsza pogoda, choć nieprzewidywalna
- Dacia Jogger zdała egzamin – duży bagażnik przy trójce osób to klucz 😉
Minusy
- cena – jeden z droższych kierunków w Europie, szczególnie dla 3 osób
- codzienne pakowanie przy zmianie noclegu potrafi być logistycznie wyczerpujące
- pogoda – nawet w sierpniu deszcz potrafi zaskoczyć i zaskoczy
- wąskie drogi wiejskie – kierowców mogą stresować przy mijaniu
- Cork – jeśli jedziesz licząc na atrakcje, możesz się rozczarować
- Dublin – drogi i nie dla każdego fascynujący, jako kilkudniowa destynacja
Moja ocena: ⭐⭐⭐⭐⭐
Jeden z najpiękniejszych i najbardziej pamiętnych wyjazdów w historii naszych podróży. Polecam każdemu, kto chce zobaczyć Europę inaczej.
Praktyczna ściąga – co warto wiedzieć przed wyjazdem
| Temat | Informacja |
|---|---|
| Lot | Kraków → Dublin, ok. 2,5–3h |
| Waluta | Euro (Republika Irlandii) / Funt szterling GBP (Irlandia Północna) |
| Roaming | UE działa w Republice Irlandii; brak roamingu UE w Irlandii Północnej |
| Ruch | Lewostronny w obu krajach |
| Samochód | Manual lub automat; rondo i wąskie drogi wymagają skupienia |
| Paliwo | Tylko benzyna i diesel, brak LPG; w Irlandii Płn. ceny w GBP |
| Łączna trasa | ok. 1700 km / 7 dni |
| Noclegi | Rezerwować min. 2–3 miesiące przed wyjazdem w sezonie |
| Pogoda | Zmienna – kurtka nieprzemazalna zawsze przy sobie |
| Buty | Wygodne, z dobrą podeszwą – kamieniste szlaki są wymagające |
| Bilety | Grobla Olbrzyma, Klify Mocheru, Guinness, Trinity College – tylko online z wyprzedzeniem |
| DART do Howth | Z centrum Dublina, ok. 30 min, ok. 3,30 euro/os. w jedną stronę |
Nasze NAJ z Irlandii
| Miejsce | Dlaczego |
|---|---|
| 🏆 Klify Mocheru | Widoki, które nie mieszczą się w kadrze |
| 🏆 Grobla Olbrzyma | Natura i 60 milionów lat historii geologicznej |
| 🏆 Slieve League | Dzikość, brak tłumów, ponad 600 m nad oceanem |
| 🏆 Downpatrick Head | Emocje, autentyczność i oderwana skała z ruinami |
| 🏆 Dingle Peninsula | Krajobraz jak z innej planety – dosłownie, bo kręcono tu Gwiezdne Wojny |
| 🏆 Dunquin Pier | Jeden z najpiękniejszych kadrów w Irlandii |
| 🏆 Howth i Baily Lighthouse | Zachód słońca, latarnia morska i osobista historia Beaty |
Inne nasze wpisy z wypraw samochodowych znajdziesz tutaj:










