Spis treści
- Wstęp – czym jest NC500 i dlaczego warto?
- Nasz plan – jak zaplanowaliśmy NC500 (i co udało się zobaczyć)
- Przełęcz Applecross Pass (Bealach na Bà) – szkocka odpowiedź na alpejskie przełęcze
- Corrieshalloch Gorge i Falls of Measach – naturalna perła Highlands
- Ullapool – klimatyczny port i brama do Hebryd
- Durness i okolice – dzikość północy
- Thurso – najdalej na północ położone miasto Szkocji
- Klify Duncansby i John o’Groats – koniec świata po szkocku
- Powrót do Inverness – zakończenie pętli NC500
- Destylarnie po drodze – dla miłośników whisky
- Praktyczne porady – jak przygotować się do NC500
- Podsumowanie – czy warto przejechać North Coast 500?
Wstęp – czym jest NC500 i dlaczego warto?
NC500, czyli North Coast 500, to pętla widokowa prowadząca przez północne wybrzeże Szkocji. Ma dokładnie 516 mil długości (około 830 km) i startuje oraz kończy się w Inverness. Trasa prowadzi przez najdziksze, najbardziej malownicze i najmniej zaludnione rejony Highlands – oferując podróż przez niekończące się krajobrazy, klify, plaże, jeziora i góry.
W sezonie letnim, szczególnie w okresie wakacyjnym w Wielkiej Brytanii (lipiec i sierpień), liczba turystów znacząco wzrasta. Oznacza to więcej aut i kamperów na trasie, wydłużony czas przejazdów, a na wąskich drogach typu single track mijanki mogą zamienić się w drogowy slalom. Ceny noclegów oraz jedzenia również rosną, ponieważ liczba dostępnych opcji jest ograniczona.
Jeśli chcesz uniknąć tłumów – planuj wyjazd w maju, czerwcu lub wrześniu. Jesień i zima mają swój urok, ale trzeba liczyć się z możliwymi zamknięciami dróg z powodu śniegu, lodu czy intensywnych opadów. To trasa dla przygotowanych i elastycznych.
Dla nas to była kwintesencja szkockiej surowości – mniej ludzi, więcej natury, więcej owiec niż samochodów. NC500 to coś więcej niż tylko ładna trasa – to droga, która prowadzi przez historie, legendy, pustkowia i zapomniane osady. I zdecydowanie nie jest przereklamowana.
Mapa NC500 – trasa NC500 od Inverness do Inverness

Mapa live w Google Maps – TUTAJ
Dlaczego warto przejechać NC500?
- spektakularne krajobrazy – od dramatycznych klifów po spokojne zatoki i piękne plaże,
- kontakt z naturą – rzadko spotykana dzikość i spokój,
- trasa idealna na podróż autem – kręta, widokowa, zjawiskowa
- możliwość zatrzymania się tam, gdzie chcesz – o ile zmieścisz się na poboczu 😉.
Na co uważać w NC500 i Highlands?
- drogi to głównie wąskie single tracki z zatoczkami do mijania – wymaga skupienia i ostrożności,
- mała liczba stacji paliw – tankuj zawczasu, szczególnie na północnych odcinkach,
- ograniczona liczba sklepów i restauracji – warto mieć zapasy,
- zasięg komórkowy bywa bardzo ograniczony – mapy offline lub nawigacja offline to konieczność,
- pogoda zmienia się błyskawicznie – od słońca po ulewę w 15 minut.
NC500 – informacje praktyczne:
- Trasa przebiega m.in. przez drogi: A9, A835, A832, A894, A838, A836.
- Czas przejazdu zależy od tempa – minimalnie 3 dni, optymalnie 5–7.
- Większe miejscowości z infrastrukturą: Inverness, Ullapool, Durness, Thurso.
- Znakowanie trasy jest symboliczne – warto wcześniej przygotować trasę lub mieć aplikację.
Widoki z trasy A82 🙂

Nasz plan – jak zaplanowaliśmy NC500 (i co udało się zobaczyć)
Naszą przygodę z NC500 zaczęliśmy z Inverness, ale z kilkudniowym pobytem na Isle of Skye, skąd ruszyliśmy dalej na NC500. Nasz przejazd rozłożyliśmy na trzy intensywne dni, pełne widoków, zakrętów i niespodzianek pogodowych. Choć pierwotny plan był bardziej rozciągnięty, po wcześniejszych problemach z autem i ograniczeniach czasowych postawiliśmy na najciekawsze fragmenty trasy:
- Dzień 1: Wyjazd ze Staffin na Isle of Skye, przejazd przez słynną przełęcz Bealach na Bà – pełną serpentyn i widoków jak z Alpe d’Huez – i nocleg w Ullapool w The Royal Hotel. Widoki po drodze: obłęd.
- Dzień 2: Z Ullapool na północ, przez Assynt i surowe krajobrazy aż do Durness – z przystankiem na plażach i w Smoo Cave. Dalej w kierunku Thurso, gdzie spędziliśmy noc.
- Dzień 3: Z Thurso przez John o’Groats i spacer na klify Duncansby Stacks – idealne na poranny rozruch z widokiem. Dalej powrót do Inverness i zakończenie pętli.
Plan był napięty, ale wykonalny – i z perspektywy czasu bardzo satysfakcjonujący. Jeśli masz więcej czasu – rozciągnij go, ale w trzy dni da się zrobić esencję NC500. pogoda i wcześniejsza awaria auta zredukowały plan, ale najpiękniejsze fragmenty – Applecross, północne plaże i klify – zostały zrealizowane. Każdy dzień miał swój klimat i swój „moment wow”.
Przełęcz Applecross Pass (Bealach na Bà) – szkocka odpowiedź na alpejskie przełęcze
Droga przez Bealach na Bà to prawdopodobnie najbardziej widowiskowy odcinek NC500. Kręta, stroma i wąska, prowadzi na wysokość ponad 600 m n.p.m. To jedyna droga publiczna w Wielkiej Brytanii, która przypomina alpejską trasę z ostrymi zakrętami, stromymi podjazdami i niesamowitymi widokami.
Historia tej trasy sięga XVIII wieku – pierwotnie była używana przez bydło prowadzone na targ. Jej obecna wersja została utwardzona dopiero w XX wieku i przez lata służyła jako główna droga do Applecross, zanim zbudowano alternatywną trasę przez wybrzeże. Ze względu na ekstremalne nachylenie (aż 20% w niektórych miejscach), brak barierek i ekspozycję na warunki atmosferyczne, przełęcz jest zamykana w okresie zimowym – często już od października do kwietnia.
My trafiliśmy na kapryśną aurę: podjazd w gęstej mgle i deszczu, z ledwie widoczną drogą i zerowym widokiem. Ale jak to bywa w Szkocji, wracając przez ten sam odcinek pogoda się zmieniła diametralnie – pojawiło się słońce i odkryła się cała panorama Isle of Skye i zatoki. Widok z punktu widokowego tuż przed zjazdem do Applecross dosłownie zapiera dech.
Po przejechaniu przełęczy dociera się do Applecross – jednej z najstarszych osad na zachodnim wybrzeżu Szkocji. Nazwa Applecross pochodzi od gaelickiego „Apor Crosan”, co oznacza ujście rzeki Crosan – choć turyści często doszukują się w niej romantycznego związku z jabłkami i przekraczaniem granic świata. Miejsce to przez wieki było odcięte od reszty Szkocji – aż do budowy drogi przez Bealach na Bà w XIX wieku.
Według lokalnych legend, wikingowie, którzy dotarli do Applecross setki lat temu, mieli tutaj swoje pierwsze starcia z lokalnymi klanami – a okoliczne wzgórza do dziś skrywają miejsca ich dawnych obozowisk.
To niewielka wioska z malowniczą drogą nadmorską, kameralnym klimatem i jednym z najlepszych pubów na trasie – The Applecross Inn. Zjedliśmy tu lunch z widokiem na morze, lokalnymi rybami i ciepłym szkockim przyjęciem. Miejsce tętni życiem latem i jest popularne zarówno wśród motocyklistów, jak i kamperowców.
📌 Tip: Bealach na Bà nie nadaje się dla dużych kamperów, przyczep i niedoświadczonych kierowców. Jeśli pogoda jest zła – lepiej rozważyć objazd trasą przez Shieldaig.
📌 Tip: Pogoda w tym miejscu potrafi się zmieniać bardzo dynamicznie. Wjeżdzając na przełęcz w deszczu, droga była w chmurach i nie było widać przełęczy. Gdy wracaliśmy było słonczenie, a widoki spełniły oczekiwania 🙂 Zerknij na zdjęcia i sam oceń 🙂
📍 Trasa: Droga oznaczona jako Applecross Pass (Bealach na Bà) to fragment drogi C1087, łączący miejscowości Tornapress i Applecross.
Corrieshalloch Gorge i Falls of Measach – naturalna perła Highlands
Tuż przy drodze A832, kilkanaście minut przed Ullapool, znajduje się jedno z mniej znanych, ale bardzo efektownych miejsc – Corrieshalloch Gorge National Nature Reserve. Główną atrakcją rezerwatu jest spektakularny wodospad Falls of Measach, który spada z wysokości ok. 45 metrów do wąwozu o głębokości ponad 60 metrów. Wąwóz ma niecały kilometr długości i został wyrzeźbiony przez topniejące lodowce pod koniec ostatniej epoki lodowcowej.
Do punktów widokowych prowadzi wygodna ścieżka, a największą atrakcją jest stalowy most wiszący z 1874 roku, zaprojektowany przez Johna Fowlera – inżyniera odpowiedzialnego także za Forth Bridge w Edynburgu. Dodatkowo znajduje się tam taras widokowy wysunięty nad wąwóz.
Dlaczego warto?
- spektakularne widoki i łatwy dostęp (zaledwie 5–10 minut spaceru z parkingu),
- parking i dobrze utrzymane trasy,
- idealny przystanek na trasie do lub z Ullapool
📸 Pro tip: Najlepsze światło do zdjęć jest wczesnym popołudniem, kiedy słońce oświetla wąwóz od zachodu.
Ullapool – klimatyczny port i brama do Hebryd
Choć nie wszyscy zatrzymują się tu na noc, Ullapool to dobra baza wypadowa – zarówno na Hebrydy (stąd promy do Stornoway na Isle of Harris / Lewis), jak i na północny zachód. Portowe miasteczko z klimatem i dobrą kuchnią. Znajdziesz tu sklepy z pamiątkami, przyjemną marinę oraz kilka restauracji – to jeden z ostatnich punktów na trasie, gdzie można zjeść coś lepszego niż batonik z bagażnika.
Co zobaczyć:
- port z promami CalMac do Stornoway na Lewis.
- nabrzeże z widokiem na zatokę,
- lokalne galerie sztuki i rękodzieła,
- puby z muzyką na żywo (polecamy The Ferry Boat Inn),
Durness i okolice – dzikość północy
To jeden z naszych ulubionych fragmentów trasy. Piaszczyste plaże, piękne klify, jaskinie i ogromne przestrzenie – tu naprawdę czuć koniec świata. Zasięg znika, cywilizacja się rozmywa, a natura pokazuje pełną skalę.
Warto zobaczyć:
- Balnakeil Beach – ogromna, dzika plaża, rozciągająca się aż po horyzont. Idealna na spacer i kontemplację przy silnym wietrze. Obok znajdują się ruiny XVII-wiecznej kaplicy oraz… pole golfowe, które trochę zaskakuje w tym pustkowiu. Niestety ominęliśmy to miejsce.
- Smoo Cave – jaskinia morska, której historia sięga tysiącleci. Składa się z części utworzonej przez morze i części ukształtowanej przez podziemną rzekę. Wewnątrz znajduje się wodospad wpadający do podziemnej komory. Jaskinia dostępna jest za darmo przez całą dobę – możesz wejść do jej głównej komory samodzielnie. Dodatkowo, gdy poziom wody na to pozwala, lokalni przewodnicy oferują krótką wycieczkę łodzią do głębiej położonych części jaskini – to świetna opcja, by zobaczyć jej bardziej ukryte oblicze.
Kyle of Durness i Cape Wrath
Kyle of Durness to wyjątkowa, szeroka zatoka o spokojnej tafli wody, wcinająca się głęboko w ląd. Miejsce to wyróżnia się dzikim i surowym krajobrazem – płaskowyże przechodzą tu w podmokłe łąki i skaliste brzegi, a przy dobrej pogodzie całość odbija się w lustrzanej powierzchni zatoki. To jedno z tych miejsc, które urzekają nie swoją monumentalnością, a spokojem i niedostępnością.
W sezonie można z tego miejsca dostać się promem przez zatokę i dalej specjalnym pojazdem terenowym na Cape Wrath – najbardziej na północny zachód wysunięty punkt Wielkiej Brytanii, znany z latarni morskiej i absolutnej pustki. Trasa ta prowadzi przez teren wojskowy, dlatego dostępność jest uzależniona od ćwiczeń oraz pogody.
📌 Ciekawostka: Rejon Kyle of Durness i Cape Wrath to jedne z najrzadziej odwiedzanych obszarów Szkocji – na całej trasie możesz nie spotkać żadnego innego turysty.
Po drodze z Ullapool: Zanim dotrzesz do Durness, czeka Cię jeden z najbardziej malowniczych fragmentów całej NC500 – region Assynt. Znajdziesz tu:
- Rezerwat Knockan Crag – geopark z ciekawostkami geologicznymi,
- Jeziora Loch Assynt i Loch Glencoul – otoczone wzgórzami, idealne na przystanek,
- Ruiny Ardvreck Castle – zamek klanu MacLeod z XVI wieku na brzegu jeziora,
- Wodospad Eas a’ Chual Aluinn – najwyższy w Wielkiej Brytanii (wysoki na 200 m!), do którego trzeba dojść pieszo,
- Most w Kylesku – nowoczesny, łukowy most z 1984 roku, który sam w sobie jest atrakcją architektoniczną z pięknymi widokami,
- Kylesku Hotel & Restaurant – idealne miejsce na lunch z widokiem na wodę i wzgórza. Świetna kuchnia, taras i lokalny klimat. kyleskuhotel.co.uk,
- Achmelvich Beach – ukryta perła z białym piaskiem i lazurową wodą, jedna z najpiękniejszych plaż w Szkocji – idealne miejsce na chwilę odpoczynku.
📌 Tip: Po drodze mijasz praktycznie bezludne przestrzenie – warto mieć pełny bak, przekąski i coś na chłodniejsze momenty. I oczy szeroko otwarte – tutaj możesz spotkać najwięcej jeleni i dzikiej zwierzyny.
Achmelvich Beach:
Thurso – najdalej na północ położone miasto Szkocji
Thurso to jedno z najbardziej na północ położonych miast Szkocji i dobre miejsce na nocleg na trasie NC500. Choć samo miasteczko nie jest atrakcją samą w sobie, ma kilka ciekawych miejsc, dobrą bazę noclegową i klimaty portowe. To także ostatni większy punkt cywilizacji przed dalszą podróżą – warto tu zatankować, zrobić zakupy i odpocząć.
📍 Warto zobaczyć:
- nadmorska promenada z widokiem na ocean i fale rozbijające się o kamienie,
- ruiny zamku Thurso Castle – romantycznie położone przy ujściu rzeki do morza, można podejść od strony plaży,
- plaża Thurso Beach – popularna wśród surferów dzięki mocnym falom i świetnym warunkom wietrznym,
- ruiny kościoła St. Peter’s Kirk – z pozostałościami grobowców i historią sięgającą średniowiecza,
- lokalne sklepy i puby – w tym The Pentland Hotel z dobrą kuchnią i przyjemnym klimatem,
- punkt widokowy przy zatoczce Scrabster – można stąd obserwować promy płynące na Orkady,
- Dunnet Head – najbardziej na północ wysunięty punkt Wielkiej Brytanii (jeszcze bardziej niż John o’Groats!), z latarnią morską, punktami widokowymi i możliwością obserwacji ptaków morskich. W pogodny dzień można dostrzec Orkady.
📌 Ciekawostka: Thurso było kiedyś ważnym portem morskim w handlu z Norwegią. Dziś jest spokojnym miastem, ale jego strategiczne położenie nadaje mu wyjątkowy klimat.
📌 Tip: To dobre miejsce, by uzupełnić zapasy przed dalszą trasą – znajdziesz tu markety, stacje benzynowe i większy wybór noclegów niż np. w Durness.
Klify Duncansby i John o’Groats – koniec świata po szkocku
Klify Duncansby i John o’Groats – koniec świata po szkocku
John o’Groats to najbardziej wysunięty na północny wschód punkt lądowy Wielkiej Brytanii – przynajmniej według tabliczek, bo geograficznie palma pierwszeństwa należy się pobliskiemu Dunnet Head. Mimo to John o’Groats przyciąga turystów z całego świata i uchodzi za symboliczny „koniec drogi”.
Co przyciąga tylu turystów w to miejsce? Słynny znak z kierunkami i odległościami – Land’s End, New York, Orkady – to obowiązkowa miejscówka na zdjęcie. Znajduje się tu też mały port, kilka sklepów z pamiątkami, food trucki i niewielkie centrum turystyczne. Choć miejsce samo w sobie nie jest spektakularne, ma wartość symboliczną i daje poczucie dotarcia „na koniec świata”.
Klify Duncansby: Niecały kilometr od John o’Groats czekają prawdziwe cuda natury – Duncansby Stacks, czyli skalne iglice wystające z morza. Spacer do nich zajmuje około 15 minut w jedną stronę. To świetne miejsce na piknik i obserwację ptaków – w tym maskonurów i fulmarów.
📌 Tip: Zatrzymaj się na dłużej – najlepiej przy dobrej pogodzie i z lornetką. Przy odrobinie szczęścia widać Orkady.
Powrót do Inverness – zakończenie pętli NC500
Ostatni etap NC500 prowadzi przez spokojniejsze krajobrazy – mniejsze miasteczka, pastwiska, jeziora. Idealny czas na podsumowanie wrażeń i powrót do „cywilizacji”. Mimo zmęczenia trasą, nie zabrakło kilku miłych akcentów kulinarnych po drodze.
📍 Gdzie warto się zatrzymać:
- Dunrobin Castle – zamek w stylu francuskim z pięknymi ogrodami, przypominający bajkowe rezydencje znad Loary. Jeśli masz chwilę – warto zatrzymać się na zdjęcia, nawet jeśli nie wchodzisz do środka.
- The River Bothy w Berriedale – przytulna kawiarnia z domowymi wypiekami, zupą dnia i świetną kawą. Idealne miejsce na szybki lunch w trasie.
- Cafe One w Golspie – miejsce z charakterem i lokalnymi daniami, idealne na obiad.
- The Storehouse w Foulis Ferry – większy przystanek ze sklepikiem, kawiarnią i tarasem z widokiem na zatokę – dobre miejsce na deser lub późny lunch.
🚗 Trasa z Thurso do Inverness to ok. 3,5–4 godzin jazdy bez postojów, ale z kilkoma przystankami i dobrym posiłkiem spokojnie rozciągnie się do całego dnia – i bardzo dobrze. To etap, który warto zakończyć powoli, bez pośpiechu.
Destylarnie po drodze – dla miłośników whisky
Wzdłuż NC500 trafisz na kilka mniejszych, klimatycznych destylarni, które warto odwiedzić – jeśli nie dla degustacji, to choćby dla klimatu i historii:
- Clynelish Distillery w Brora – słynie z delikatnego, morskiego charakteru i jest jedną z najważniejszych destylarni Diageo,
- Wolfburn Distillery w Thurso – najmłodsza destylarnia na północy, kameralna i przyjazna,
- Balblair Distillery w Edderton – jedna z najstarszych destylarni w Szkocji (1790!), z pięknie położoną salą degustacyjną.
Warto wcześniej sprawdzić godziny otwarcia i dostępność wycieczek – część z nich trzeba rezerwować z wyprzedzeniem.
Praktyczne porady – jak przygotować się do NC500
Czas: Minimum 3–4 dni, optymalnie 5–7 dni – kamperem nawet 10.
Paliwo: Tankuj w większych miejscowościach – stacje paliw bywają rzadkie,
Jedzenie: Warto mieć zapasy – nie wszędzie są restauracje,
Noclegi: Rezerwuj z wyprzedzeniem, szczególnie w Durness i Thurso,
Auto: Im wyższy prześwit, tym lepiej – dziurawe drogi to norma,
Mapy offline: obowiązkowo – zasięg często znika.
Podsumowanie – czy warto przejechać North Coast 500?
Zdecydowanie TAK! NC500 to więcej niż trasa – to podróż przez esencję północnej Szkocji. Surowa, spektakularna, niespieszna. Nawet jeśli nie uda Ci się zobaczyć wszystkiego, wystarczy jeden widok z przełęczy lub klifu, by zrozumieć, o co chodzi w tej drodze.
Można przejechać całą trasę NC500 dla pełnej satysfakcji i zamknięcia pętli, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by skrócić ją według własnych potrzeb – na przykład rezygnując z mniej spektakularnej (choć nadal pięknej) wschodniej części. Jeśli czas lub siły są ograniczone, warto skupić się na zachodzie i północy – od Applecross po Duncansby.
Ta trasa to wręcz wymarzone miejsce dla miłośników podróży kamperem. Przy trasie znajduje się wiele klimatycznych kempingów, często z widokiem na zatoki, jeziora lub góry – ale uwaga, szczególnie w sezonie letnim warto rezerwować je z wyprzedzeniem.
Dla osób, które kochają naturę, dzikość i niezależne podróże, to szkocki ideał. Trasę można zrobić w ekspresowym tempie w 3 dni, klasycznie w 5–7 dni, albo pozwolić sobie na prawdziwy „slow travel” i zaplanować 10–14 dni. Bo jeśli chcesz pójść na szlak, odpocząć na plaży, odwiedzić destylarnie czy wejść do zamków – dwa tygodnie mogą okazać się za krótkie.
👉 Wszystkie nasze wpisy ze szkockiego roadtrip’u znajdziesz tutaj:










